<h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne</h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne<br><p><font size="7"><b>Stankiewicz</b> Genealogia</font>
Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne

Rys historyczny

  • Mazowsze
  • Troszkę o historii Polski XVIII i XIX wieku
  • Folwark szlachecki i chłopi w XVI w
  • Chłopi na ziemiach polskich w XIX w
  • Warunki życia dzieci na wsi na początku XX w
  • Pamiętnik J. Słomki
  • Pamiętniki K. Deczyńskiego i L. Drewnickiego
  • Dzieje gospodarcze Polski do roku 1939
  • Dom i zagroda we wsi mazowieckiej - przełom XVIII i XIX wieku
  • Warszawa
  • Litwa - dzieje do końca XVIII wieku
  • Władcy Polski i Rzeczypospolitej
  • Ziemia Nowogródzka – zarys historii
  • Polska wieś folwarczno-pańszczyźniana w XVI – XVIII wieku – wypisy akt
  • Marcin KROMER "Polska czyli o położeniu, ludności, obyczajach, urzędach ..."
  • Herby województw, ziem i miast w XVI w.
  • Herby domów litewskich w XVI w.


  • Kazimierz Deczyński
     

    „Pamiętniki chłopa nauczyciela” 

    (Wypisy – opr. własne)


     



    „ (rok 1815 przyp. własny) - nad wszystkie moje trudy, najnieznośniejsze są dla mnie ucięmiężenia i gwałty nam wyrządzane przez naszych panów. Chciałbym cię mój synu, widzieć wolnym od gwałtów, żeby te oprawcy (szlachta - przyp. własny) nie wytrząsali batem ani kijem nad twoim grzbietem, czego ja ustawicznie doznaję, chociaż staram się odbywać regularnie pańszczyznę, opłacać czynsz, oddawać sypki zboża, kapłony, kury, jaja, chmiel, zgoła dopełniać najakuratniej tego wszystkiego, co mi jest powinnością przez rząd przypisane, nie mam nic skarbowego, mam własną chałupę, stodoły, obory, konie, woły, krowy, etc…

     

    … widziałem ojca często ukrywającego się w stodole, na stajni, oborze, a częstokroć uciekającego do lasu, gdy ekonom, włodarz, skarbowy, strzelec, słudzy dworscy, przyszli do domu ojca mego, chcąc go zaprowadzić do dworu jaśniewielmożnego pana; a nie mogąc znaleźć mego ojca, gdy się skrył dobrze lub uciekł do lasu, szturgają, popychają, biją nawet batem lub kijem po plecach, lżą najszkaradniejszymi słowy moją matkę płaczącą, aby powiedziała, gdzie jest jej mąż…

     

    … chłopi nie tylko w dobrach szlacheckich, ale i rządowych muszą robić pańszczyznę. W dobrach szlacheckich – podług woli pana, a chłopi we wsiach rządowych są ich własnością…

     

    …używał pan Czartkowski (jeden z dzierżawców wsi królewskiej - przyp. Autora) wszelkiej przemocy, aby ta wieś kolejnym porządkiem dawała mu codziennie na 24 godzin jednego stróża do rąbania drzewa w podwórzu i palenia w piecach dworskich, jednego stróża do robót w gorzelni również na 24 godzin, jednego człowieka do strzyżenia i paszenia trzody dworskiej, do strzyżenia owiec tyle ludzi ile potrzeba, wywożenia zboża na targi lub w miejscu gdzie zakupujący mieszkał, dostarczania podwodów konnych do miasta, z ekonomem lub lokajem, mówiąc iż to za dzień targowy wywożenia zboża do młyna w workach chłopskich, sprowadzania mąki z młyna do spiżarni, gorzelni i browaru…

     

    … znajdowało się także we wsi wiele wdów i sierot, starych i młodych, które, mając przytułek przy swej familii, żyjąc tylko z wyrobku lub łaski swego brata, nie posiadały żadnego gruntu ani budynku, pomiędzy tymi sierotami trafiali się nawet starzy gospodarze, którzy swoje gospodarstwo dzieciom odstąpili i przy tychże dzieciach zamieszkiwali, przecież i ci nie uchronili się od gwałtu bez względu na wiek i nędzny ich stan, godny politowania…pan pociąga te wdowy i sieroty pod kategorię komorników, nakłada na każdą głowę robocizny dzień jeden co tydzień bez najmniejszego za to wynagrodzenia, a opornych zmusza gwałtem bez względu, że ta uboga wdowa mająca zamieszkanie z  łaski swego brata, w jego własnym domu pracując cały dzień od wschodu do zachodu słońca dla pana, posilać się musi tylko suchym kawałkiem chleba, jeżeli jej brat nie da jej z litości czego innego do posilenia, gdyż ta będąc sama jedna, któż jej ugotuje chociażby kartofli na obiad…

     

    .. rozgniewany pan dzierżawca za nieposłuszeństwo bije, tłucze chłopów po gębie, targa za włosy, każe podkładać na ziemię i bić 40 lub 50 batów, mówić „szelmo chłopie, bat to jest dla ciebie prawo, a twój przywilej i skargę każe ci na twojej dupie przykleić i batem posiekać” – Gdy jednak pan biciem chłopów zmusić nie może, sprowadza żandarmów, którzy razem z ekonomem chodzą po wsi od chałupy do chałupy, zabierają włościanom ich odzież, pierzyny z łóżka, zboże i powiadają „jeżeli tego nie wypełnisz, chłopie co ci pan rozkazuje, to musisz zapłacić pieniędzmi, nie tylko za robotę, tyle ile pan oceni, ale nawet za egzekutne za nieposłuszeństwo dotąd opłacać będziesz, dopokąd pan tej egzekucji nie odwoła i jeżeli zabranych fantów nie wykupisz w trzy dni, to żydom sprzedane zostaną, a gdyby za te fanty pieniądze jeszcze nie wystarczyły, zabierzemy ci twoje konie lub woły…

     

    …włościanin, robiący pańszczyznę, aby nie był od innych współwłościan gorzej traktowany przez dzierżawcę, starać się musi, pomimo chęci i woli, wszystko robić dla pana, dla ekonoma, dla włodarza, czego tylko zażądają, nie licząc zwykłej pańszczyzny, gdyż inaczej pan dzierżawca każe umyślnie używać chłopa do najcięższych robót tak, iż zamęczy mu konie i woły. Przeto chłop, nie mogąc utrzymać koni, wołów i parobka, nie jest w możności utrzymania w dobrym stanie gospodarstwa, wystawiony jest na największą nędzę i musi częstokroć opuścić swoje gospodarstwo, chociaż budynki są jego własnością, resztę zaś bydła, to jest krowy lub trzodę sprzedaje na opłacenie podatków i zaległej pańszczyzny; nieszczęśliwy przeto chłop straciwszy wszystko co posiadał, przez złość i zemstę pana, wynosi się ze wsi, zabierając w płachtę na plecy cały swój majątek, musi żebrać kawałka chleba u innego szlachcica…

     

    …Każdy szlachcic polski woli stracić połowę swego majątku jakimkolwiek bądź sposobem, aniżeli pozwolić na to, ażeby chłopi w jego wsi od odrabiania mu pańszczyzny wolnymi być mieli… każdy szlachcic polski woli jednego momentu stracić sto dukatów, aniżeli widzieć przed sobą chłopa polskiego z nakrytą głową stojącego, gdyż to byłaby obraza honoru szlacheckiego, ażeby chłop nie zdejmował czapki przed szlachcicem i nie kłaniał się aż do samych stóp…

     

    …inaczej więc sądzić nie można o duchu powstania Polaków 1830 roku, jak tylko, aby szlachta odzyskała swoje starodawne swobody, gdybym tu chciał opisać, trzeba by rzewnymi łzami opłakiwać skutki z tych swobód w kraju wynikłe, bo aż do samego rozbioru Polski w roku 1795 chłopi wyzuci byli z wszelkich praw, chłopi byli zabijani, gnębieni, przez szlachtę, jak nie-ludzie, chłopi byli bardziej okrutniej traktowani, jak dziś osły we Francji – ach! Nie zapomnę nigdy, co mi mój ojciec opowiadał o starostach polskich, którzy dobra narodowe posiadali, nie zapomnę nigdy tych okrucieństw, jakich starostowie nad moimi dziadami we wsi Brodnia dopuszczali się, nie zapomnę owego czasu, kiedy nieszczęśliwi chłopi, dziadkowie moi, jęcząc pod jarzmem starostów, przypadkiem tylko i ukradką dostać się mogli z swym użalaniem do stolicy przed oczy samego króla, a ten, przejęty litością, wziął nieszczęśliwych chłopów pod swoją wyłączną i szczególną opiekę i ocalił im życie…

     

    … sprowadzono chłopów gromadami do pułków, brano zgrzybiałym ojcom ich synów do walczenia przeciwko Rosjanom, lecz zgrzybiałych starców i pozostałe żony męczono pańszczyzną, a zatem chłop osiwiały i pochyły od pracy starzec, który krwawym potem wykarmił swych synów, utracił ich w wojnie, wystawiony jest na większą nędzę, cierpienia i przykrości, wylewa ostatnie krople potu swego na odrabianie pańszczyzny, zamiast dania spoczynku zbolałym od pracy kościom; żona zaś chłopa w boju poległego, zamiast pielęgnowania małych dzieci w swej chałupie, zostawia je sama bez opieki w tejże chałupie i idzie cały dzień na pańszczyznę pracować…






    Leon Drewnicki (1791-1870)

    „Za moich czasów”

    (opracowanie własne - wypisy)

     

    „… bo na Podolu, gdziem się rodził, syn poddanego nie ma prawa uczyć się w szkołach, gdzie uczą się szlacheckie dzieci. Dzieci poddanych mogą się uczyć czytać i pisać po rusku i po polsku tylko u diuka, lub organisty przy kościele katolickim.

    Diak lub organista nauczy dzieci poddanych czytać i trochę bazgrać, o tyle, o ile sam umie. Jeżeli syn poddanego nauczy się cokolwiek czytać, pisać, i rachunków, bierze jego szlachcic do siebie na usługi. Nic jemu nie płaci, tylko jego ubiera w liberię lokaja, kucharza, stangreta, kozaka. Drugich robi karbowymi, w lesie gajowymi, przy stawach stawniczym i za gorliwość ich i usługę sto batami wynagradza..

     

    Po zajęciu Podola Moskwa przysłała swoich mongolskich (Drewnicki tak nazywa Rosjan – przyp. mój) komisarzy do spisania podolskiej ludności. Ludność podzielona została na klasy:

    Pierwsza klasa – szlachta wolna od rekrutów i podatków,

    Druga – duchowni, popi i ich dzieci wolne od rekrutów, ale muszą być popami po cerkwiach i po pułkach,

    Trzecia – mieszczanie po rządowych miastach, wolni od robienia pańszczyzny, płacą czynsz, mogą być kupcami. Kupcy podzieleni na trzy klasy: kupiec pierwszej klasy płaci rocznie za patent 30000 rubli bumażnych, drugiej i trzeciej nie wolno, tylko w kraju. Synów ich biorą na dwadzieścia pięć lat do wojska, tak jak chłopów. Biją kijami, tak jak i drugich. Dzieci cudzoziemców wolne od wojska.

    Czwarta klasa – mieszczanie po miastach szlacheckich, są poddanymi szlachty. Jedni od domu i ziemi szlachcicowi czynsz płacą; wielki, bo szlachcic ma prawo nałożyć taki, jaki się jemu podoba. Jeżeli mieszczanin nie jest w stanie czynszu płacić – szlachcic posyła po dworskich Kozaków, zabiera manatki mieszczaninowi, sprzedaje Żydom, a mieszczanina zmusza do robienia pańszczyzny. Szlachcic oddaje synów mieszczan do mongolskiego wojska  na dwadzieścia pięć lat.

    Piąta klasa – chłopi – najnieszczęśliwsi. Muszą szlachcie pracować, odrabiać pańszczyznę, płacić pogłówne, podymne, dawać do dworu kury, jajka, grzyby, orzechy, frukta i miód pszczół. Synów ich oddają do mongolskiego wojska, biją chłopów aż do zabicia, sprzedają jak bydło, mieniają na psy i konie. Jeden drugiemu przegrywają w karty i ich córki niewinne gwałcą. Biedny chłop musi cierpieć, bo gdyby udał się na skargę do rządu, nie otrzyma sprawiedliwości, bo rząd składa się z Mongołów i niegodziwej zmoskwiczonej polskiej szlachty. Prócz szlachty co chłopów gnębi i uciska, muszą pracować jak pszczoły na niepotrzebnych trutniów, dla popów, robić im daremszczyzny, orać, siać, zbierać zboże. Oprócz tego dawać dziesięcinę, płacić za spowiedź nie potrzebna, bo szpiegostwo. Popy przy spowiedzi wypytują się, czy nie widzą tych, co źle mówią na cara lub carycę, albo na ich rządy czynowników. Muszą płacić za chrzciny, za śluby i pogrzeb, do cerkwi dawać wosk na świece i na wszystkie kościelne ceregiele…

     

    … Podolska szlachta przekupiła komisarzy, aby nałapać dla siebie jak najwięcej poddanych. Lud podolski, nie obeznany z chytrymi prawami moskiewskimi, wpadł w sidła zastawione przez niegodziwą szlachtę, tak jak mój ojciec. Przekupieni komisarze zachęcali mieszczan do wpisywania się w księgę szlachecką. Każdy życzył sobie być szlachcicem i do księgi szlacheckiej się wpisywał. Komisarze – niby to zapisywali do księgi – ale wpisywali do ksiąg poddanych szlachcie. Tym sposobem podła szlachta wolnych mieszczan dużo nałapała w swoje poddaństwo. Nieostrożny mój ojciec mimowolnie wpadł w sidła szlacheckie i został niewolnikiem i poddanym księcia Adama Czartoryskiego..

     

    … widziałem jak w nocy łapano rekrutów do moskiewskiego wojska, widziałem jak rekrutów kuli w dyby i żelazne pręty, jak okutych gnali do Latyczewa, powiatowego miasta, jak im pół głowy golili, jak ich Moskale na mustrze kijami bili. Często słyszałem jak ojciec rozmawiał z sąsiadami i mówił „przeklęta szlachta i biskupi Polskę sprzedali, naszą ojczyznę, trzem rozbójnikom: Austriakom, Prusakom i Moskalom. Ja wtedy służyłem w konfederacji barskiej i tę krysę, co mam na czole, dostałem od Moskali. My, konfederaci, i nasz kochany Kościuszko broniliśmy Polski, ale szlachta i jezuici nas zdradzili, i taż sama szlachta, teraz zmoskwiczona, trzyma nas w ciężkiej niewoli, bije i katuje, czego za polskich czasów nie było, bośmy byli wolni”..

     

    … W 1809 r. – już miałem osiemnaście lat – dowiedziałem się, że Polacy biją Austryjaków koło Warszawy. Zwierzyłem się ojcu, że chcę iść do wojska polskiego i bić Austriaków. Ojciec mi z radością powiedział „ Synu! Myśl moją odgadłeś.. idź ich bić, a jak ich z Polski wypędzicie, wracaj z Polakami na Podole uwolnić nas od Moskali… a inaczej zgiń dla Polski i nie wracaj, bo będziesz poddanym i niewolnikiem szlachcica, tak jak ja jestem..”

    ..i gdy młodzież warszawska biegła pod Raszyn, my z nimi udaliśmy się razem. Ja dostałem ok. kuli armatniej kontuzji w prawą nogę i z rannymi przywieziony do Warszawy. Byłem tu do roku 1812...”

     

     

    Polecam przeczytanie dalszych dziejów majora Drewnickiego o walkach powstańczych w roku 1830/31 na terenie województwa warszawskiego ze szczególnym uwzględnieniem okolic Wawra, Jadowa, Dobrego, Modlina i Warszawy..

     

     

     


    05 kwiecień 2005 r.
     

     

    @
    Layout i system zarządzania treścią wykonane przez: Lemon IT © 2005