<h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne</h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne<br><p><font size="7"><b>Stankiewicz</b> Genealogia</font>
Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne

Przyjaciele - ich okiem i piórem "3"

  • Wspomnienia o Łukaszu Szczepańskim
  • Trochę historii, trochę legendy
  • Stanisław Drzewiecki ostatni komendant obwodu AK w Lipnie
  • Krótki rys historyczny powstania i działalności Uniwersytetu Powszechnego
  • Zjazd rodziny Serba
  • Garść wspomnień
  • Wspomnienia Franciszki Chałubińskiej

  •  
       Trochę historii, trochę legendy

     
    Wstęp
     
    „Trochę historii, trochę legendy” to historia mojej babci ze strony mamy- Edwiny Hamburger z domu de Pauli, żony Alfreda Hamburgera.
    Opisując jej dzieje opieram się na:
    Niepublikowanych „Historiach Rodzinnych” napisanych przez moją siostrę Zofię Strzybny, opowiadaniach mojej mamy Marii Szczepańskiej,  własnych wspomnieniach o babci oraz przechowywanych w domu dokumentach i fotografiach.
    Historia babci, to historia kobiet polskich w czasie Pierwszej Wojny Światowej, okresu międzywojennego i Drugiej Wojny Światowej.
    Danuta Makarewicz z domu Szczepańska


     
    Historia babci Edwiny    
     

    Edwina  urodziła się w 15.X.1883 r. w Podlutem , ukraińskiej wiosce znanej z wód leczniczych.   Mieszkała w dworku w Lubeszce na Ukrainie . 
    Przodkowie babci mieli bardzo romantyczną historię. Nie mamy dowodów na potwierdzenie tej historii. Są tylko wyblakłe fotografie i ulotna pamięć ludzka. Historia była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Straszliwe wydarzenia późniejszych lat puściły z dymem  wszelkie materiały dowodowe.
    Zacznijmy od początku:
    W  15o5 roku szlachcic włoski Edwardo de Pauli zakochał się w księżniczce austriackiej z rodu Habsburgów. Rodzina księżniczki nie chciała się zgodzić na jej ślub z Włochem. Umieścili ją w klasztorze na wyspie o nieznanej nam nazwie.
    Edwardo sobie tylko znanym sposobem dowiedział się o miejscu pobytu ukochanej. Pod osłoną nocy podpłynął łódką pod wyspę i porwał księżniczkę.
    Długo uciekali przez Włochy i Niemcy, aż dotarli na Ukrainę. Tu w malowniczym zakątku w pobliżu miasta Kołomyja postanowili się osiedlić.
    Edwardo kupił dla ukochanej wieś Lubeszkę i wybudował dla niej dworek. Tam urodził się im syn Edwardo. Wieś i dworek dziedziczyli kolejni synowie rodu de Pauli, a wszystkim pierworodnym synom z pokolenia na pokolenie dawano na imię Edwardo.
     
    Babcia była córką hrabiny Bronisławy Macierzyńskiej i potomka szlachcica z południowych Włoch Edwarda de Pauli.
    Babcia miała dwie siostry: Kazimierę i Wandę oraz dwóch braci: Edwarda i Witolda. Kiedy była nastoletnią dziewczynką straciła matkę. Ojciec 75 –letni wdowiec ożenił się po raz drugi z 30 – letnią panną Danusią. Babcia i jej rodzeństwo bardzo ten fakt przeżywali. Majątek i dworek w Lubeszce, z nieznanych mi przyczyn odziedziczył tym razem  brat babci Witold. Niestety w 1917 roku pozbawiony został majątku przez rewolucjonistów i zaginął bez wieści. Prawdopodobnie wywieziony został wraz z rodziną na Sybir.
    Z rodzeństwa babci pierwsza za mąż wyszła siostra Kazia i zamieszkała w Krakowie. Ten fakt miał duże znaczenie dla babci. Przede wszystkim na ślubie siostry poznała męża Alfreda Hamburgera. Poznanie było romantyczne. Babcia pojechała do ślubu siostry saniami, którymi również jechał nieznany jej Alfred. W czasie jazdy włosy babci zaczepiły się o guzik marynarki Alfreda i trudno było je odczepić. Młodzi zakochali się w sobie i wkrótce odbył się ich ślub. Alfred przyjechał do Lubeszki z oświadczynami w tym samym czasie, w którym przyjechał tam w tym samym celu hrabia Zamoyski. /prawdopodobnie był to hrabia Władysław Zamoyski/ Ojciec pozostawił babci wolną rękę co do wyboru kandydata. Babcia bez namysłu wskazała na Alfreda.
    Po ślubie przemieszczali się z miasta do miasta. Związane to było z charakterem pracy dziadka i jego działalnością sportową. /patrz: Historia dziadka Hamburgera/.
    Najpierw  mieszkali we Lwowie, gdzie urodził się syn Bronisław, potem w Kijowie, gdzie w 1906 roku na świat przyszły bliźniaczki: Maria / moja mama/ i Anna, a następnie w Kołomyi, gdzie w roku 1909 urodziła się córka Irena.
    Kiedy wybuchła Pierwsza Wojna Światowa   dziadek nie zastanawiając się wyruszył w obronie Ojczyzny i zaciągnął się do legionu Wschodniego im .J. Hallera prowadząc tam swoich harcerzy i członków organizacji sportowej „Sokół”.
    Babcia została sama z czwórką dzieci. Wyruszyła wtedy do swojej siostry do Krakowa. Trochę pieszo, trochę przygodnymi furmankami głodni i brudni dotarli do Krakowa.
    Moja mama miała wtedy 8lat, a dokładnie pamiętała trudy tamtej podróży. Pamiętała głód i straszliwe zmęczenie.
     Zamieszkali u siostry babci Kazimiery, aż do powrotu z wojska Alfreda reklamowanego w 1917 r. przez Krajową Radę Szkolną  i skierowanego do pracy nauczycielskiej w Krakowie. 
    Mieszkali w Krakowie do 1924 r., a następnie przenieśli się do Tarnowskich Gór, a  stamtąd w roku 1926 do Siemianowic Śląskich.
    Dziadek większość czasu poświęcał na działalność portową, tak, że cały trud wychowywania dzieci spoczywał na babci. Dziadek często wyjeżdżał  i do Francji i na różne igrzyska sportowe.
    W roku 1932 w związku z przejściem dziadka na emeryturę państwo Hamburger wraz z córką Irenką wrócili do Krakowa. Pozostałe dzieci pozakładały rodziny w Siemianowicach Śląskich i tam pozostały.
    W Krakowie babcię spotkało ogromne nieszczęście. Musiała patrzeć na chorobę córki, która umierała na gruźlicę. Umarła w maju 1934 r. Wcześniej wyszła za mąż za aktora filmowego Jerzego Letke.
    Nastał rok 1939. Dziadek  chorował na zanik nerek. Zmarł 24 marca tegoż roku. Babcia pochowała go we wspólnym grobie z córką na Cmentarzu Rakowickim.
     We wrześniu wybuchła wojna z Niemcami. Babcia mówiła, że całe szczęście, że dziadek nie doczekał tej wojny. Jako wielki patriota bardzo ubolewałby nad utratą Ojczyzny i jako jeden z pierwszych stanąłby do nierównej walki z Niemcami.
    Mąż córki Anny- Emil Tuchorz wyruszył do Armii Andersa. Zostawił żonę z małą córeczką Marysią. Babcia postanowiła zaopiekować się samotną córką i jej dzieckiem. Razem wyjechały do Rzeszowa, gdzie mieszkała rodzina męża córki. Niedługo potem dołączył do nich syn babci -  Bronisław z żoną.
    Zarówno Anna, jak i Bronisław podjęli walkę zbrojną w ramach Armii Krajowej, a babcia wspierała ich w tej walce. Oprócz tego razem z córką ukrywała w skrytce za szafą  Żyda o imieniu Dolek. Jeden z pokoi babci mieszkania zajmowali oficerowie niemieccy. Babcia z ciocią uznały, że ten fakt czyni kryjówkę Dolka bezpieczną.
    Nie wiem, czy dzisiejsze pokolenie zdaje sobie sprawę z tego jak narażali życie ludzie w czasie wojny. Taki prosty fakt ukrywania Żyda narażał wszystkich na tortury gestapo i utratę życia. Tak mało się wspomina tych „cichych bohaterów” okresu wojny.
    Babcia bardzo chorowała na żołądek. Pamiętam, kiedy odwiedziła nas na wsi w Kruszewcu większość czasu spędziła zwinięta z bólu na tapczanie. Opowiadała jaką biedę cierpią w Rzeszowie. Moi rodzice zaopatrzyli babcię na drogę powrotną w żywność, której na wsi zawsze było więcej niż w mieście, ale niestety w pociągu babcię okradli i przyjechała do domu z pustymi rękami.
    Kiedy choroba się nasiliła babcia wyjechała do Krakowa do swojej siostry. Miała nadzieję, że w takim  mieście jak Kraków prędzej znajdzie dobrego specjalistę i lekarstwa na uśmierzenie bólu. Niestety nikt i nic nie pomogło. Zmarła 2 maja 1943 roku. Mamusia zdążyła dojechać i pożegnać się z babcią. Pochowana jest na Cmentarzu Rakowickim niedaleko swojego męża i córki.
    Taka jest historia babci Edwiny, ale gdyby jej siostra Kazimiera nie wyjechała do Krakowa nie wiadomo jaki los spotkałby rodzinę Hamburgerów. 
    Gdyby pozostali na Kresach nie wiadomo jak obeszliby się z nimi komuniści. Przecież w ich oczach to byli „ burżuje”. Czy nie podzieliliby smutnych losów  Witolda i jego rodziny i nie zostali wywiezieni na Sybir? A jeżeli zostaliby oszczędzeni w 1917 r. czy nie wylądowaliby w 1940 w Kazachstanie jako rodzina wielkiego patrioty polskiego !
    Wiem jak okrutny los spotkał w 1943 r. Polaków zamieszkałych w rodzinnej wiosce babci Lubeszce! Banderowcy oraz miejscowi Ukraińcy w okrutny sposób zamordowali około 60 polskich mieszkańców. Na pewno z dymem poszedł dworek Edwarda de Pauli wybudowany dla ukochanej księżniczki!

    Pamiętam babcię jako skromną, cichą, delikatną i dystyngowaną osobę. Cóż, miała matkę hrabinę i otrzymała arystokratyczne wychowanie. Jednak potrafiła dzielnie znosić przeciwności losu i wykazać się odwagą i dużym hartem ducha.
          
                                              Danuta Makarewicz z domu Szczepańska

     

    26 sierpień 2015 r.
    @
    Layout i system zarządzania treścią wykonane przez: Lemon IT © 2005