<h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne</h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne<br><p><font size="7"><b>Stankiewicz</b> Genealogia</font>
Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne

Przyjaciele - ich okiem i piórem "2"

  • Konstanty Kostka
  • Pierwsi Partyzanci
  • O Lucynie Stankiewicz …
  • Godzina W - AD 2008
  • Kowno i Wileńszczyzna na pocztówkach
  • Olgierd Stankiewicz - Wspomnienia
  • Lot do Wilna
  • A jednak wszystko jest możliwe ...
  • Komorów na mapach cz. 1
  • Komorów na mapach cz. 2
  • Jenike, Starzyński, Puzio
  • Dwanaście złotych pszczół
  • Kresowy życiorys
  • Bożena Dobaczewska - "Przeszłość" ...
  • Henryk Radziszewski
  • Bohater z Marcinkaniec koło Grodna – ppor. Piotr Juralewicz
  • Moje narodziny - wiersze Joanny Piwońskiej
  • Nowogródczyzna - wspomnienia z AK - Olgierd Stankiewicz
  • Tragiczny los Gołogór
  • Rutkowski Tadeusz
  • Zdzisław Małaczyński
  • Wspomnienia Janusza Mischke o ojcu
  • Janina Ziarko - wiersze
  • Wspomnienia Karola Skury - uczestnika bitwy pod Monte Cassino
  • Uwagi dotyczące hasła Skalski herbu Szeliga w książce Wiktora Wittiga - Nieznana szlachta polska
  • Jan Szczepański - Wieś Radzice w okresie okupacji hitlerowskiej
  • Przeżyłam Kazachstan
  • Moja ciocia z Ravensbrück
  • Błagowieszczanka
  • Wspomnienia o moim dziadku Alfredzie Hamburgerze
  • Skawińscy herbu Rawicz
  • Historia budowy szkoły w Szyszkowie w latach 1937-1938
  • Historia budowy szkoły w Szyszkowie w latach 1937-1938


  • Godzina W  - AD 2008

     

    Wpadłem na Powązki. Wojskowe- wedle tradycyjnej nazwy. 1 Sierpnia. Spoczywają w prawie wojskowym ordynku – CI z powstań. Styczniowego ( pradziad, którego nie poznałem), wielkopolskiego, śląskich; ofiary wojny 1920, żołnierze Września, powstańcy roku 1944, wcześniej walki konspiracyjnej z hitlerowskim najeźdźcą.



     
    17-18, 20 lat; dziewczyny i chłopcy, czasem nawet młodsi… Dziesiątki młodziutkich poległych w szarży na okęckie lotnisko. Przegranej. Ale nawet, gdyby była zwycięska – i tak nie lądowała by tam spodziewana brygada spadochronowe, ni polskie samoloty mogące potem dać parasol powietrzny; alianci mieli inne programy… Polegli- w ataku na PASTĘ ( na Zielnej), ale ci, którzy zostali- uśmiechnięci. Bo walka została wygrana; nie ss-mani pilnowali, lecz chłopcy z opaskami pilnowali ss-manów; wziętych do niewoli…



     
    Setki grobów- tysiące ofiar.
    Nie tylko na tym cmentarzu. Na wielu. Także nadal pod gruzami, bo nie wszystkich przecież zdołano odkopać. A ilu spoczywa jako NN?  Straszny czas przyszło znów wspominać. Sama „Zośka” zapisała 453 stracone istnienia; jakże młodych- przecież to rodowód harcerski… A ileż takich „Zosiek” było? Ilu cywilnych warszawiaków położyło głowy? 200 tysięcy, trochę mniej, może więcej…? Nie czas sprzeczać się o liczby, gdy mowa o zbiorowej, narodowej ofierze i o wartościach, które legły u motywów krańcowego poświęcenia. Ale zawsze jest czas, by przypomnieć ten zryw bez precedensu i ogrom ofiary złożonej przez najbardziej aktywnych, walecznych i w wielu przypadkach- tak młodych…



     
    Ci, którzy przeżyli i dożyli rocznicy AD 2008, przyszli z laskami, włosy siwiutkie, zdrowie zszarpane… Ale wspominali nie swój stan dzisiejszy, lecz dni, w których byli tacy, jak teraz harcerze wspomagający w upale wodą, żołnierze obejmujący warty honorowe. A czasem może i młodsi… Bo czas biegnie, ale TO trzeba umieć zatrzymać w kadrze. I niezmiennie widzieć TAK SAMO. Czyli- patrzeć bardziej przez pryzmat pojedynczych i zbiorowych, ale mających w przewadze imię i nazwisko losów, niż sprzeczać się, czy było trzeba, czy warto, czy istniał cień szansy powodzenia, czy rozkaz należało wydać, czy też…  ONI się nie pytali- ONI szli do walki z okupantem! ONI na taki rozkaz czekali. Nawet, jeśli potem przyszło mieć różne zdania. Historycy mogą dowolnie interpretować, ale faktów nie zmienią. Ofiar do życia nie przywrócą; już przywrócenie życiu zrujnowanego miasta jawi się jako coś z pogranicza cudu…



     
    Lektura tablic nagrobnych, wiedza przywołana z lektur i opowiadań znów przyniosła jeszcze jedną refleksję. Oto ona: przecież po dziś przeżywamy skutki ogromy tej ofiary! Tu ( i w wielu innych miejscach) leżą ci, którzy świat pożegnali bezpotomnie. Bez wydania dla kolejnych pokoleń synów i córek. Potem- zbrakło wnuków, dziś pewnie lukę stanowi deficyt prawnuków, jeśli słowo deficyt pasuje do opisu sytuacji…



     
    Lata przemijają – skutki istnieją, pamięć jest powinnością
    . Jest kilka jej form. O oficjalnej mówić nie myślę, bo chwilami jawi mi się jako tak ceremonialna, że… serdeczność i wdzięczność rozpływają się gdzieś w tle. Ludzie i fakty „ z jądra” stają się jakby dekoracją, elementem scenografii. Współcześni starają się „ugrać swoje”, a szansa jest dobra. Potem będą urlopy ( oczywiście zasłużone), z przerwą na 15 sierpnia. Ale – jakby dla kontrastu- stolica pewnie sobie wtedy nie przypomni, że właśnie mija kolejna rocznica wyprawienia pierwszego transportu warszawiaków do KL Auschwitz. Z pewną liczbą prawników zabranych dla zastraszenia środowisk inteligencji, urzędników miejskich,  harcerzy, duchownych; także ofiar pierwszej masowej łapanki na ulicach stolicy… Bo w święceniu rocznic też bywamy jakoś za wygodni… Prawo urlopu, czyli wciąż dziury w historycznej pamięci? Ale to margines- wracam do Godziny W.



    Dla mnie najważniejsza jest forma niejako intymna.
    „Moi”, którzy wtedy pożegnali świat, Pochowano w grobie po leju na rogu Zielnej i Złotej, po wyzwoleniu przeniesiono na Powązki. Albo symbol tylko- grobu Mamy. Zabiła ją bomba, grób pod domem na Franciszkańskiej tak przysypały gruzy, że większość potem odkopanych chowano jako NN. A czy wszystkich wydobyli? W Muzeum oraz Internecie jest powojenna fotka resztek domu na Franciszkańskiej 12. Wypisz wymaluj, jak obraz, który dzieciak zanotował w pamięci… Słusznie mówią, że młoda pamięć jest jak klisza… Zanotuje wszystko, na zawsze… Jak chłopaczek prezentowany na właśnie znalezionym filmie z tamtych dni- dziś w wieku bardzo, bardzo dojrzałym a komentujący obraz jakby ten nakręcono wczoraj…



     
    Jeszcze jedno skojarzenie. Jakoś tak się ułożyło, że często wojenne wydarzenia kojarzą się ze … światem flory. Partyzantka- z wierzbami płaczącymi, Monte Cassino- z czerwonymi makami. Powstanie też ma swój symbol- jest to sezon pięknych i tanich mieczyków. Czerwone i białe świetnie układa się w symbol. Widziałem setki grobów tak przyozdobionych. I wyznam, że zrobiło to na mnie jeszcze większe wrażenie niż okazałe wieńce składane ceremonialnie „pod werblami”…

     

     Andrzej Lewandowski

     



    1 sierpień 2008 r.

    @
    Layout i system zarządzania treścią wykonane przez: Lemon IT © 2005