<h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne</h1>Janusz Stankiewicz. Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne<br><p><font size="7"><b>Stankiewicz</b> Genealogia</font>
Genealogia, przodkowie, badania genealogiczne, forum dyskusyjne

Różne informacje - część II

  • Bitwa o Dobre - 17 luty 1831 r.
  • Lista osób aresztowanych 19-20.01.42 r. oraz wywiezionych do Oświęcimia 17.04.42 r.
  • Proszą o westchnienie...
  • Święta i ludowe tradycje obrzędowe
  • Mazowsze wg. Oskara Kolberga – 1886 r.
  • Mazowsze leśne wg. Oskara Kolberga – 1886 r.
  • Mazowsze stare wg. Oskara Kolberga – 1886 r.
  • Morowe powietrze ...
  • „Handel chłopami w dawnej Rzeczpospolitej” Janusz Deresiewicz
  • Chałupa, chata wg. Z. Glogera (XIXw.)
  • Ziemia wyszogrodzka
  • Mazowsze w XVI wieku
  • Mazowsze w XVI wieku – nazwiska w lustracji z 1578 roku
  • Mazowsze w XVI wieku – nazwiska w lustracji z 1578 roku część 2
  • Mazowsze w XVI wieku – nazwiska w lustracji z 1578 roku część 3
  • Mazowsze w XVI wieku – nazwiska w lustracji z 1578 roku część 4
  • Mazowsze w XVI wieku – nazwiska w lustracji z 1578 roku część 5
  • Mazowsze w XVI wieku – nazwiska w lustracji z 1578 roku część 6
  • Spis miejscowości w lustracji z 1578 roku
  • Historia włościan wg. W. A. Maciejowskiego r. 1874
  • Obyczaje i zwyczaje do XVII w. wg. Maciejowskiego
  • „Statystyka” parafii Żuromin w latach 1838 - 1865
  • Lista imienna oficerów Wojska Polskiego 1817 - 1830 A - K
  • Lista imienna oficerów Wojska Polskiego 1817 - 1830 L - Ż


  • Bitwa o Dobre 17 luty 1831 r.
    (opracowano na podstawie trzech książek...)



    Działania wojenne pomiędzy 5 a 13 lutym 1831 r.

     


     

     

    "Historya powstania listopadowego... T. 2"  ,
    Barzykowski Stanisław,
    1883 r.


    ...Po opanowaniu przez nieprzyjaciela Liwa już na całej linii wojennej strzały słychać było, różne utarczki między podjazdami miały miejsce, a wszystko zbliżanie się wielkiej walki i bitwy zapowiadało. Powiedzieliśmy, że jenerał Skrzynecki otrzymał rozkaz powrotu do Dobrego i jeżeli można zajęcia. Liwa. Skrzynecki zdał raport, że Liw jest już przez nieprzyjaciela obsadzony i że nieprzyjaciela ma już sam przed sobą. Przysłano mu więc drugi rozkaz, aby zrobił silny rekonesans, spędził nieprzyjaciela z pozycyi zajmowanych i nie prędzej się cofnął, aż będzie miał pewność o siłach przemagających. Dnia 14 w nocy, wypełniając rozkaz, z częścią piechoty i drugim pułkiem ułanów, przeszedł las i zbliżył się pod Zakrzew, kędy nieprzyjaciel obozował. Przednie straże podchwycono i pułkowi ułanów polecono niespodziany napad uczynić, kiedy piechota w odwodzie wiała zostawać. Waleczny pułkownik Ziemięcki na czele dwóch szwadronów wśród wrzawy i okrzyku na nieprzyjaciela wpada, noc ciemna, wrzawa, gęste strzały, rzucają popłoch. Zamięszanie powstaje, oficerowie i żołnierze, ludzie i konie wszystko ucieka, chowa się, cel dopięty, nieprzyjaciel spłoszony, ale korzyści wielkich nie odniesiono, bo noc ciemna nie pozwalała działać na pewno i pod jej zasłoną .Moskale się ukryli. Kilkudziesięciu tylko było zabitych i rannych i kilkudziesięciu do niewoli wziętych. Skrzynecki przechodzi wieś i dalej posuwa się, lecz za Wisłą szerokie ogniska rozłożone się wznoszą, piechota tam obozuje i wkrótce działa się odzywają. Jenerał przeto, otrzymawszy od wziętyc)h niewolników dokładne wiadomości, że główne wojska nieprzyjacielskie po nad Liwcem się znajdują i że niemi jenerał Rosen dowodzi, uważał za stosowne odwrót nakazać, pozostawił jeden batalion we wsi Makowce dla bronienia przeprawy przez rzeczkę Osowa zwaną, a sam cofnął się pod Dobre i tam pozycję zajął. W starciu tem waleczny pułkownik Ziemięcki był ciężko ranny.Wojska nieprzyjacielskie po dwudniowym wypoczynku, dnia 17 wielki ruch naprzód rozpoczęły. Na pięć dni żywności miał żołnierz na sobie, na drugie pięć wiozły spędzone podwody, a po dziesięciu dniach wypoczynek w Warszawie przyrzeczony został. Sam Schmidt tak to podaje: "A więc na dziesięć dni była armia zaopatrzona, Warszawa zaś niedaleko, chwila rozstrzygająca już bliska." Nie przewi­dywał wódz moskiewski jak jego nadzieje zawiedzione zostaną. Dwoma traktami i w dwóch wielkich kolumnach nieprzyjaciel naprzód postępował. Naprawo Rosen przez Dobre ku Okuniewowi dążył, na lewo Pahlen od Liwa ku Kałuszynowi maszerował, drogą bitą: od Siedlec do Warszawy idącą. Za Pahlenem korpus odwodowy się posuwał. Zarzucają Dybiczowi nawet jego stronnicy, iż, przezna­czając dla korpusu Rosena drogę przez Dobre i Okuniew, błąd po­pełnił, bo za daleko ten korpus od głównej armii odsunął, przez co mógł być pobitym i droga dla tego korpusu najwłaściwsza przez Stanisławów była. Zarzut to nie słuszny. Rosen mógł być równie i pod Dobrem i pod Okuniewem pobity. Gdyby był na Stanisła­wów postępował cała wojna byłaby inny obrót wzięła. Nad korpusem Pahlena i odwodem miał W. Ks. Konstanty dowództwo, lecz po przestrachu jaki okazał po stoczkowskiej rozpra­wie, Dybicz nie mógł jego odwadze i determinacyi dłużej dowierzać i jenerała Tolla, swego powiernika i szefa sztabu, w miejsce jego przeznaczył. Ów kniaź, co od kolebki na cara wschodu był prze­znaczony, na skronie którego korona caratu spadała, ów pan abso­lutny i despota polski, teraz we własnych obozach tak nisko spada i podrzędną figurą się staje, a na tym jeszcze kresu i końca nie bę­dzie; fortuna z niego igraszkę spełni, bo niesprawiedliwość i grzechy na drugich spełnione sowicie odpłaci i wśród własnego kraju i obozu tułaczem on zostanie. Dwóch jenerałów polskich było przeznaczonych do strzeżenia tych dwóch traktów, któremi nieprzyjaciel posuwać się zamierzył. Żymirski pod Kałuszynem, Skrzynecki pod Dobrem. Ponieważ do walki stawać będą, aby nie być posądzonym o jakąkolwiek stronność chcemy przeto moc ich korpusów podać.   

    Korpus jenerała Żymirskiego składał się: 
    Z dywizyi piechoty:, 
    Bryg. jen. Roland 7 p. p. p. l. bat. 3 
    Strzelcy Podlascy Kuezla  bat.1 
    Czyżewski, 2 p. s. p. bat. 3  
    4 p. s. p. bat. 3

    Z dywizyi jen. Ruttie: 
    Bryg. Bukowski, 1 p. ułanów szw. 4 
    1 p. Sandomirski  szw. 4 
    Bryg. Chłapowski 4 p. ułanów szw. 4 
    l p. Lubelski szw. 5 
    Artylerya, kompania 2 pozycyjna dział 8                                
    2 lekka dział 6 
    ogółem. . 9530.   

    Korpus Skrzyneckiego. 
    Dywizya piechoty: 
    Brygada Andrychewicza 8 p. p. 1. bat. 3           
    3 p. p. 1. bat 3 
    Bogusławski 4 p. p. 1. bat. 4 
    Weterani czynni  bat. 2 
    Brygada jazdy ułanów pułk 2gi bat. 4 
    Brygada jazdy ułanów pułk 3ci bat. 4 
    Artyleryi dział pozycyjnych   bat. 8              
    lekkich pieszych bat. 6 
    ogółem. . 9850   

      
    Korpus 6-ty piechoty, jenerał Rosen. 
    6ta dywizya ułanów, jenerał lejtnant Włodek: Brygad 2, pułk6w 4, szwadronów 24, . . mocna 3,780 
    24ta dywizya piechoty, jenerał lejtnant Kiszkin: Brygad 3, pułków 6, batalionów 12, mocna 10,725 
    25ta dywizya piechoty, jenerał lejtnant Reibnitz: Brygad 3, pułków 6, batalionów 12, . . mocna 10,388 
    Grenadyer6w, jenerał Murawiew: Brygad 1, pułków 3, batalionów 6, . . . . mocna 5,017 
    6ta dywizya artyleryi, jenerał major Szwerin: Bateryi konnych dwie Bateryi pieszych ósm – razem dział 80 mocna 1508 
    ogółem. 31,418

    Całość sił rosyjskich oceniana była na:

     Bat.Szwad.Dział.Piech.Kawal.Artyl.Ogółem.
      
       l-szy korpus piechoty36129631,5133,1631,67436,356
      
        6-ty korpus piechoty30128026,0743,781,50831,358
      
       Oddział gward. W. Ks. Konst.412203,5911,9753935,959
      
       Grenadyerów Korpus36-7232,615-1,7634,375
      
      3-ci korpus kawaleryi-4332-6,6516287,279
     - 
       5-ty korpus kawaleryi4848-7,3798798,259
      
       Ogółem wraz z działami10615634893,78922,9486,842123,579
      
    Kozaków pułków 10 - do 500 koni5000
      
         Ogółem 128,579


    ....Obadwa jenerałowie rozkaz odebrali trzymać się na jednej wysokości i zostawać w związku we wszelkich ruchach i operacyach jakie przedsiębrać będą.

    Jenerał Żymirski pod Kałuszynem zajął pozycję przednie jego straże z jazdy i piechoty złożone zajmowały miasteczko, korpus zaś po za miastem obozował. Już dnia 17 o godzinie 7 z rana przez nieprzyjaciela był atakowany i jenerał Toll na czele dywizyi grenadyerów, dwóch pułków jazdy i 4ch bateryi artyleryi od Siedlec z czoła nań uderzył. W tej samej chwili druga dywizya piechoty z korpusu Pahlena z boku się pokazywała. Za ukazaniem się nieprzyjaciela jenerał polski kazał przednim strażom miasteczko opuścić, cofnąć się na główny korpus, jeden zaś batalion piechoty, dwa działa i pułk jazdy lubelskiej pod dowództwem podpułkownika Stokowskiego wysłał na drogę do Stanisławowa, tak dla zabezpieczenia własnego swego boku i utrzymywania związku z jenerałem Skrzyneckim, jakoteż dla wsparcia podpułkownika Wolskiego, który z jednym batalionem piechoty i trzema szwadronami jazdy sandomierskiej był wysłany do pilnowania dawnego traktu z Siedlec do Stanisławowa prowadzącego. Po krótkim, oporze Zymirski rozpoczął odwrót, raz dla tego, że widział nieprzyjaciela przemagającego w siłach, powtóre że odebrał wiadomość. iż korpus Pahlena od Liwa pod Kałuszyn ciągnie. Cofanie się naszego wojska o godzinie 9 zaczęte trwało do 5 wieczór i odbyło się porządnie, wśród ciągłego ognia, z rozwijaniem się i zatrzymywaniem na każdej mocniejszej pozycyi. Jenerał Czyżewski dowodził naszym tylnym strażom, i z przykładną gorliwością i energią dopełniał swego przeznaczenia. Nieprzyjaciel postępował za naszem wojskiem aż do Osin, ostatniej wsi przed Mińskiem położonej. Jenerał Żymirski stanął na noc przed Mińskiem w dobrze obranej pozycyi.


    Daleko ważniejsze spotkanie tego samego dnia miało miejsce na naszem lewem skrzydle. Już o 7 godzinie z rana zagrzmiały działa na błoniach małego miasteczka Dobre. Po rozpoznaniu, zrobionem pod Zakrzewem, jeneral Skrzynecki cofnął się pod Dobre, zajął pozycję i nieprzyjaciela tam oczekiwać zamierzył. Dobre, mała otwarta mieścina, żadnych murów i żadnej budowli nie miało, któreby do obrony zdolnem je czyniły, ale za to okolice jego hojnie w dobre pozycye militarne są uposażone. Dość obszerne błonia naokoło, otoczone gęstym lasem, las zaś przerżnięty strumieniami i grzązawiskami trudnemi do przebycia. Na prawo wzgórza, na lewo mniejsza wyniosłość, ale zawsze zdroje i błota przystęp do niej utrudzają. Jedna tylko droga od Zakrzewa i Makowca do miasta prowadzi, jedną, więc tylko drogą nieprzyjaciel mógł przybyć.
     


    Jan Skrzynecki 1786 -1860. Portret.Generał.
    Oryginalny stalory z ok. 1850 roku
    Grawerował Lehmann.

    W tej pozycyi w następujący szyk bojowy Skrzynecki swoje wojska ustawił: las obsadził batalionem drugim 4 p. p. 1., na drodze, która do miasta wiodła i tworzyła środek pozycyi, cztery działa kazał zatoczyć i trzeci batalion 4 p. p. 1. ku zasłonie przeznaczył, na prawo, na wzgórzach 4 działa ustawiono, które z linią armat, na drodze się znajdujących, tworzyły kąt ostry i krzyżowym ogniem wyjście z lasu ostrzeliwać mogły. Przy tych działach ku zabezpieczeniu batalion drugi 3 p. p. 1. zostawał i ku temu punktowi miał cofnąć się major Wodzyński, ku Osowcowi wysunięty. W tyle pozostał szwadron jazdy z 2 pułku ułanów. W drugiej linii batalion trzeci 3 p. p., na lewo batalion 4 p. p. 1. i batalion drugi 3 p. p. 1., który miał cofnąć się z Makowca. Dalej na drodze stały 4 działa, a szwadronów trzy 2 pułku ułanów ku ich asekuracyi. Ku strzeżeniu drogi, od młyna Osichciny idącej, jako też od Jadowa, zkąd najwięcej nasz korpus mógł być zagrożonym, dwa bataliony 8 p. p. I. i dwa szwadrony 3 pułku ułanów. Weterani czynni i dwa szwadrony 3 pułku ułanów stanowiły rezerwę. Prawem skrzydłem dowodził pułkownik Andrychewicz, lewem pułkownik Bogusławski, obadwa zdatni i waleczni oficerowie. W środku przy rezerwach sam jenerał Skrzynecki się znajdował. Jak był mocny korpus jenerała Rosena już wiemy. .Wprawdzie Schmidt powiada, że jenerał Rosen pod Dobrem miał tylko 18 batalionów piechoty, brygadę jazdy i kilkadziesiąt dział, a reszta korpusu inne przeznaczenie otrzymała, lub w tyłach się znajdowała; nie jest to jednak zupełna prawda.

    O 7 godzinie rano las od Makowca zaczął być przez nieprzyjaciela atakowany. Kilka razy jego flankierów zrzucano. Podwaja więc swoje siły, działami się posługuje i pod ich zasłon~ przejście przez Makowiec i naprawę mostu uskutecznia. Major Dąbrowski, stosownie do rozkazu, cofnął się wtedy i zajął stanowisko wskazane. Nieprzyjaciel postępował naprzód w silnych kolumnach, a liczną artyleryą chciał sforsować nasze pozycye i wyjście z lasu sobie ułatwić, lecz artylerya nasza dzielnie odpowiadała i usiłowania Moskali były nadaremne. Wtenczas jenerał Rosen z boków lasu próbować przejścia zamierzył. Jenerał Reibnitz na czele czterech batalionów i ośmiu ciężkich dział dostaje rozkaz uderzyć z prawego boku, a poprzedzony tyralierami, pole zyskać usiłuje. Lecz waleczny pułkownik Bogusławski zrzuca tyralierów i do lasu ich wpiera. Zaczyna się żywy ogień karabinowy na całej linii, nieprzyjaciel kilka razy usiłuje z lasu się wysunąć, lecz zawsze tego Bogusławski nie dozwala. Blisko trzy godziny trwa walka, a ani jeden krok ziemi nie jest ustąpiony. Jenerał Rosen posyła wtedy wsparcie i jenerał Reibnitz z nowemi siłami natarczywie prze się naprzód. Bogusławski, dla zapewnienia sobie tyłu, posuwa drugi batalion na lewo, sam zaś wraz z kapitanem Borzęckim zbiera plutony tyralierskie i zawoławszy: "czwartaki na bagnety," rzuca się na nieprzyjaciela. Opór Reibnitza nadaremny, częścią wykłuty, do lasu znowu wrzucony zostaje. Po dwakroć Reibnitz atak powtarza, lecz zawsze Polacy są panami pozycyi. Na lewem skrzydle nieprzyjaciel walkę przez silny ogień działowy rozpoczyna, artylerya nasza, chociaż mniej liczna, dzielnie odpowiada, trafnie pociski rzuca i nie jedno działo nieprzyjacielskie do milczenia zmusza. Jenerał Rosen rozwija kilka batalionów piechoty, a pułk ułanów w odwodzie stawia. Mężny Andrychewicz na czele 3 p. p. I. walkę przyjmuje. Gęsty i dobrze żywiony ogień karabinowy przeszło godzinę trwa bezustannie, na koniec Andrychewicz bagnetem uderza i tutaj nieprzyjaciel kroku nie dotrzymuje i do lasu się cofa. Od godziny 9 z rana do 3 z południa walka trwała i nieprzyjaciel, mimo przemagającej siły, ani piędzi ziemi nie zyskał i jakby bagnetem polskim do lasu przygwożdżony został. O wpółdo 4 godziny jenerał Skrzynecki zawołał: "Czas odwrót uczynić, na wpół do 6tej na zachód słońca trzeba być w Osichcinie, pozycję zająć i noc tam przepędzić." Cofanie w schody odbyło się w największym porządku, a tak wolno, że jenerał Skrzynecki po kilka razy rozkazy przyspieszenia posyłał. Żołnierz nie czuł się do tego ustępowania zmuszonym i dla tego cofał się niechętnie. Na noc wojska nasze stanęły na zamierzonej pozycyi i tak skończyła silę walka pod Dobrem.

    Wojska moskiewskie dobrze pod Dobrem się biły, miały wprawdzie mocną pozycyę przeciw sobie, lecz liczbą górowały, powinny więc były więcej zrobić, większe skutki odnieść. Jenerał Rosen najniepotrzebniej pod Dobrem walkę staczał i wyższością sił chciał drogę sobie robić. Gdyby był posłał część wojsk swoich ku Stanisławowi, którego trakt przez jeden tylko batalion był strzeżony, byłby tyły obydwóch korpusów polskich zagroził i do cofnięcia ze stratą ich zmusił. W samem spotkaniu zaś pod Dobrem nie dość masami atak prowadził i zdaje się, że silny opór doznany zbyt go ostrożnym uczynił. W raportach do cesarza strata jego podana: jeden oficer i 81 żołnierzy zabitych, rannych zaś 15 oficerów i 658 żołnierzy. Kto zna. wiarogodność raportów moskiewskich carowi zdawanych i oceni naturę walki, łatwo dostrzeże mylność podania. Strata większa daleko jak w dwójnasób była; przystęp do lasu był licznym trupem zasłany. My sami mieliśmy więcej jak 300 żołnierzy rannych i poległych. Szczególniej odznaczyli się pułkownik Bogusławski i Andrychewicz, jako też oficerowie Czyżewski, Dąbrowski, Kindler, Cichocki i wielu innych walecznych.

    Potyczka pod Dobrem pod względem wojennym była może bez celu i skutku, a może nawet zbyteczna, lecz pod względem ogólnej sprawy nie bez korzyści. Po Stoczku i Dobrem nieprzyjaciel chlubnie zatrzymany został, uczuł oręż polski, doznał jego mocy i siły, musiał stracić na zarozumiałości i zaufaniu. Zrozumiał, że trudna walka go czeka i że zwycięstwo będzie wątpliwe. Przeciwnie, żołnierz polski przekonywał się, że walka jest możliwa, zwycięztwo podobne, nabrał więc otuchy, nadziei i zaufania. Jeżeli na polu Stoczka jazda nasza zajaśniała chwałą przodków, pod Dobrem dla piechoty był dzień tryumfu. Dzień 17 Lutego był także dla jenerała Skrzyneckiego dniem chwały i przyszłości, zajaśniał on na naszym horyzoncie wojskowym, a Dobre jest to pierwszy promień jego przyszłego hetmaństwa. Skrzynecki pod Dobrem umiał obrać pozycje, w dobry szyk bojowy swoje wojska sprawił, okazał wiele przezorności, męstwa i honorowego uporu wojennego, lecz cała bitwa jest tylko odporna, nie ma ryzykownego, każda piędź ziemi uporczywie broniona, ale żadnego śmiałego sięgnięcia po korzyści, a tem bardziej po zwycięztwo.

     


     

    "Bitwy i potyczki stoczone przez wojsko polskie w roku 1831" 
    Callier Edmund (1833-1893) ,  
    Data wydania:
    1887

     

    ...Zakrzew

    Tegoż dnia 14 lutego z rana ruszył Skrzynecki na czele swej dywizyi z miasteczka Dobrego i przy zmierzchu począł debuszować z lasu Makowieckiego na równinę przed Zakrzewem, leżącym pod Pniewnikiem, na trakcie Liwskim.

    Przednia straż Rosena biegła zająć wieś, ale drugi pułk ułanów nie dał jej do tego czasu; wpadłszy czwałem w środkową ulicę wgniótł wszystko do lasu i zakrył rozwijanie się dywizyi. Nieprzyjaciel natychmiast rozpoczął działowy ogień, na który odpowiedziała żwawo czwarta baterya pozycyjna i łoskotny werbel tyralierów.

    Zapadająca noc nie dozwoliła rozwinąć się tej walce, która spełzła na zamięszaniu powszechnem. Napad ten niezmiernie popłoszył nieprzyjaciela. Konie całego jednego pułku rozbiegły się i zabłąkały aż do sztabu Dybicza, o kilka mil od bojowiska.

    Lekkie straty wojska polskiego dotkliwem uczyniło zranienie na .czele szwadronu walczącego generała Ziemęckiego.

     

    Dzień 17 lutego. Dobre

    Skrzynecki postanowiwszy przyjąć bitwę, rozłożył dywizyą swoję w sposób następujący: wzdłuż Osownicy, rzeczki płynącej o 6 staj na wschód od Dobrego, ustawił, na prawo, oddział czwartego pułku liniowego pod kapitanem Wodzyńskim; w środku, na trakcie, wiodącym z Dobrego do Liwu, przy grobli Makowieckiej, pierwszy batalion trzeciego pułku z podpułkownikiem Dąbrowskim; na lewo, o 2 staje na północ od Dobrego, w Brzozownicy, jeden batalion ósmego pułku i dwa szwadrony trzeciego pułku ułanów; na wysokości Dobrego na prawo, przed wzgórzami, szwadron drugiego pułku ułanów; za nim drugi i trzeci batalion trzeciego pułku liniowego, a okrakiem na trakcie, pierwszy czwartego pułku; między niemi, na wzgórzach prawego skrzydła, cztery działa Rylskiego; skrzydłem tern dowodził Andrychewicz.

    Na lewo Dobrego, wzdłuż strumienia, rozłożył się drugi batalion czwartego pułku, do którego w odwrocie z :Makowca miał spłynąć batalion Dąbrowskiego; skrzydłem tem dowodził Bogusławski. W rezerwie, za Dobrem, zatrzymał Skrzynecki przy sobie trzeci batalion czwartego pułku, trzy szwadrony drugiego pułku ułanów i cztery działa. Nad rzeczką Osęczyzną nakoniec, w Poręby-Kątach, stanowiły dwa bataliony ósmego pułku trzeci eszelon dywizyi. W Rządzy, o przeszło milę za Dobrem, stał jeden batalion weteranów czynnych.

    O siódmej tedy godzinie zrana, dnia 17 lutego, odezwał się ogień tyralierski w lesie Makowieckim, przerywany hukiem armat. Po godzinie zaciętej walki, gdy nieprzyjaciel zdołał naprawić porozrzucane mosty, cofnął się batalion trzeciego pułku i stanął przed skrzydłem Bogusławskiego, który samemi tyralierami odpierał ataki nieprzyjaciela. Po kilkogodzinnych zapasach przedstawiło się naszej linii bojowej ośm batalionów z korpusu Rosena.

    Skoro nieprzyjaciel zbliżył się do naszego skrzydła, kazał go Bogusławski odeprzeć bagnetem. Atak ten, wiedziony przez kapitana Borzęckiego, rozproszył mgnieniem błyskawicy chmarę jegrów, usłał trupem pole i zapędził w las całe prawe skrzydło nieprzyjaciela. Nie lepiej wiodło się jego lewemu skrzydłu przeciw Andrychowiczowi. Dopiero około godziny drugiej, gdy naciągnęły świeże siły rosyjskie, odebrał Andrychewicz rozkaz cofania się; o godzinie drugiej skrzydło jego poczęło spokojnie znikać za miasteczko Dobre; po niem ustąpiło skrzydło Bogusławskiego, a za nimi poszedł Skrzynecki z rezerwą. Wodzyński z nad Osownicy i oddział z Brzozownicy cofnęli się bocznemi drogami na wysokość rdzennego odwrotu. Cała dywizya Skrzyneckiego ustępowała żółwim krokiem przez las Osęczyzny, aż do Poręby-Kątów, dokąd z zmierzchem dotarła mozolnie pogoń nieprzyjacielska, którą rozgramiają postawione na straży odwrotu bataliony ósmego pułku liniowego.

    Tak zakończyła się pod Dobrem pamiętna rozprawa, w której sześć batalionów piechoty polskiej odparło przez cały dzień jednę połowę korpusu Rosena, a drugiej pokazać się wcale nie dozwoliło. Ubytek nieprzyjaciela w zabitych i rannych wynosił 1300 ludzi, a naszych 400. Skrzynecki sądząc mylnie, że ma główną armią rosyjską na piętach, cofnął się aż do wsi Pustelnika, nie zatrzymawszy się nawet w miasteczku Stanisławowie. Prócz wymienionych wyżej dowódzców odznaczyli się pod Dobrem podpułkownicy Kindler i Czajkowski, porucznik Cichocki, Mokronowski, Potkański, Baranowski i wielu innych. Zdobyto także chorągiew kozacką

     


     

     

    "Grochów 1831" , Wiesław Majewski ,  1982 r.



    DOBRE I KAŁUSZYN - 15-17 luty 1831 r.

     

    O północy z 14 na 15 lutego Skrzynecki na czele dziesięciu batalionów i czterech szwadronów (2 pułku ułanów) wyruszył spod Dobrego.

    Pod Zakrzewem w nocy zaskoczył i rozbił czołowy rzut straży przedniej VI korpusu pieszego, następnie wyparł z Pniewnika prawdopodobnie jej siły główne pod dowództwem gen. Włodka (w sumie zapewne brygada 6 dywizji ułanów i II brygada 25 dywizji piechoty). W końcu Włodek zebrał swe oddziały i posunął się ku Pniewnikowi, a Skrzynecki wycofał się na Dobre. Według zeznań jeńców Rosjanie pod Liwem mieli dwie dywizje piechoty i sporo jazdy. Żymirski na podstawie ukazania się wedet huzarów rosyjskich pod Groszkami (6,5 km na wsch.od Kałuszyna), zeznań jeńca i dezertera stwierdził, że znaczniejsze siły rosyjskie zmierzają do Kałuszyna.

    Wiadomości o wynikach rekonesansu Skrzyneckiego- doszły do kwatery głównej zapewne wczesnym popołudniem 15 lutego wyjaśniając ostatecznie, że znaczne siły rosyjskie znalazły się na lewym brzegu Bugu. Spór między zwolennikami obu koncepcji sprawił jednak, że rozkazy wyszły dopiero w nocy 16 lutego o 2.00. Wówczas zdecydowano się na przeniesienie kwatery głównej z lewego skrzydła na prawe z Jabłonny do Grochowa i na podciągnięcie sił z rejonu Radzymina (Szembek) do Okuniewa i Kobylaka - Turowa (między Zielonką i Wołominem) oraz z Zegrza - Nieporętu (brygada Małachowskiego) do Kraszewa (Giełgud

    zostawał w Tule), a więc bliżej straży przednich wysuniętych na stary trakt pod Dobre (Skrzynecki) i na szosę brzeską pod Kałuszyn (Żymirski).

    Dywizje rezerwowe jazdy przesuwano również na południe i na wschód. Dywizję Suchorzewskiego, której gros stacjonowało poprzednio w rejonie Zegrza - Radzymina, umieszczono w rejonie Ząbek, zredukowaną zresztą do ośmiu szwadronów (2 pułku strzelców konnych, 2 Mazurów) i pół 3 baterii konnej (4 działa 3-funtowe). Resztę przydzielono dywizjom piechoty: 1 Mazurów w Rasztowskiej Woli - 1, 5 strzelców konnych w Kobyłce - 4. Część 3 baterii została u Krukowieckiego czy u Jankowskiego. Dywizję Łubieńskiego już uprzednio przesunięto (po 12 II) na południowy wschód: gros (6 szwadronów - 4 pułk strzelców konnych i dwa 5 pułku ułanów) do Dębego Wielkiego, dwa szwadrony karabinierów, 4 baterię konną (12 dział) do Miłosny, i tu te siły miały pozostać (2 i 3 ułanów nadal były przyłączone do Skrzyneckiego). Rezerwa artylerii 16 lutego miała stanąć na Pradze.

    Na podstawie doniesień i rozpoznań sztab doszedł do wniosku, że armia Dybicza ruszy szerokim frontem "od Kamieńczyka, Liwa aż po Mokobudy", czyli od Bugu aż po obszar na północny wschód od Siedlec.

    Znaczna część ogólnego rozkazu do wojska (z 16 II godz. 1.30) powstała pod wpływem odwrotowej koncepcji Prądzyńskiego. Sprawy wycofywania się są ujęte bardzo szczegółowo, a nawet rozkaz niejako zachęca do odwrotu. Skrzynecki może się wycofać nie tylko, gdy go znagli "postęp jego [- przeciwnika] kolumn", ale wystarczą do tego "wiadomości o nieprzyjacielu". Żymirski ma pozostać w Kałuszynie "o tyle tylko, ile mu pozwolą postęp nieprzyjaciela i obroty generała Skrzyneckiego". To ostatnie jest gdzie indziej sformułowane jako ogólne prawidło. Żymirski, Skrzynecki i Krukowiecki "wszyscy trzej mają uważać, ażeby się zawsze na jednej wysokości znajdowali", tj. praktycznie wycofywali się, gdy sąsiad rozpocznie odwrót.

    Gdy wydawano w nocy ów rozkaz, w polskiej kwaterze głównej nie wiedziano jeszcze o zwycięstwie Dwernickiego nad Geismarem pod Stoczkiem.. Dopiero w ciągu 16 lutego doszły do Warszawy, do gen. Klickiego, wiadomości od osób cywilnych o tej bitwie. O 23.00 sztab główn'y informował Szembeka, że wiadomość o Stoczku potwierdził raport

    Dwernickiego. W nocy z 15 na 16 lutego obawiano się więc jeszcze, że Geismar może zagrozić linii komunikacyjnej Żymirskiego, kazano więc temu generałowi, mającemu wojska zredukowane już do dziesięciu batalionów, odesłać jeszcze trzy do Mińska. Tak znaczne osłabienie dywizji pierwszego rzutu było również objawem tendencji odwrotowych..

    W przeciwnym wypadku wystarczyłoby zająć Mińsk przez dywizję odwodową jazdy (wiedziano przecież, że Geismar rozporządza tylko kawalerią), ewentualnie wysyłając na jej wsparcie część dywizji Szembeka. Przewidywano niejako z góry odwrót Skrzyneckiego do Stanisławowa, a Żymirskiego do Mińska, lewe skrzydło tego ugrupowania miała zajmować dywizja Krukowieckiego stojąca w. Kraszewie i w Tule. Zamierzano jednak cofać się dalej do Turowa (Krukowiecki), do karczmy Janówka (obecnie wsi Janówka - Żymirski), nie są znane wytyczne dla Skrzyneckiego, ale w tym układzie musiał się cofać gdzieś w pobliże Okuniewa. Jest jednak z kolei w tym rozkazie zdanie stanowiące niejako ustępstwo dla zwolenników stawiania oporu, ale sformułowane bardzo ogólnikowo i ostrożnie: "Każdy na swojem stanowisku da odpór nieprzyjacielowi o tyle, o ile siła jego pozwoli". Pod koniec rozkazu udało się zwolennikom oporu wywojować mocniejsze żądanie podejmowania walki: wojsko "nie będzie ustępowało bez oporu tylko przed siłami przemagającymi i ciągle stawiając czoła nieprzyjacielowi", stało to jednak w ostrej sprzeczności z całą niemal resztą rozkazu.

    Krukowiecki w raporcie wysłanym 16 lutego o 7.00 stwierdził, że do Kraszewa przyjdzie dziś tytko z czterema batalionami i baterią lekką, bo reszta sił jego i Jankowskiego jest daleko w tyle, domagał się, zanim one nadejdą, przysłania posiłków. Zarządzono, by 1 brygada Szembeka stanęła w pobliżu Kraszewa pod Ostrowem i Czarną. Dywizja Jankowskiego dopiero następnego dnia nadeszła do rejonu Radzymina i Zegrza.

    Obszar na zachód od linii Pniewnik - Kałuszyn miał charakter lesisty, "wszystkie [tu] drogi prowadzące na zachód miały charakter ciaśnin leśnych tu i ówdzie przerwane przez polany [nieraz stosunkowo obszerne] pozwalające na rozwinięcie większych sił". Lasy tutejsze były "gęsto podszyte, moczarowate, poprzecinane licznymi dopływami lewobrzeżnynii Bugu o słabym spadku i trudno dostępnych brzegach. W tych warunkach armia rosyjska nie była w stanie wyzyskać przewagi swej artylerii i kawalerii, jej kolumny posuwające się poszczególnymi traktami, oddalone od siebie" z trudem mogły utrzymywać łączność w tym lesistym kraju, aczkolwiek drogi poprzeczne istniały. Do ważniejszych należały:

    1) trakt Liw - Wyczółki – Nowe Wierzbno - Cierpięta - Wąsy - Wity - Kałuszyn;

    2) trakt Dobre - Rudzienko - Mlęcin - Łaziska - Jakubów, stąd idzie trakt na wschód Przytoka -  Kałuszyn, a drogą przez Brzozówkę - Janów dochodzi się do szosy brzeskiej;

    3) trakt Stanisławów - Wólka Czarnowska - Ładzyń - Brzuza - Stojadła (na szosie); były też drogi idąceukośnie:

    4) Stanisławów - Kamionka - Zimnowoda - Sucha;

    5) Grzybowska Wola -:- Długa - Cyganka - Mistów - Jakubów - Kałuszyn.

     

    Dybicz rozpoczął 12 lutego koncentrowanie swych sił w rejonie Węgrowa, chcąc tu sforsować przeprawę przez Liwiec. Wypad Żymirskiego poprzedniego dnia zdawał się wskazywać, że Polacy rozporządzają tu znacznymi siłami. 12 lutego VI korpus doszedł do Tończy, I korpus stanął pod Poszewką i Tchórzewem, III korpus jazdy pod Wyszomierzem i Grzymałami, rezerwa między Sterdynią i Sokółką. Straż przednia całości pod Sackenem (oprócz jego brygady ułanów, I brygada 1 dywizji huzarów, z piechoty co najmniej 49 pułk jegrów, zapewne 12 dział) w nocy z 12 na 13 lutego sforsowała Liwiec pod Węgrowem, 13 przeprawiła się za nią 3 dywizja piechoty, VI korpus rozpoczął przeprawę pod Starą Wsią, rezerwa ruszyła na południe, aby zająć Siedlce, rozłożyła: się na noc pod Sokołowem. Ze

    względu na zmęczenie wojska Dybicz postanowił mu dać trzy dni wypoczynku, jednocześnie chciał się doczekać taborów z żywnością. Dokonano tylko niewielkich przesunięć.

    14 lutego VI korpus przeszedł w całości Liwiec i stanął pod Korytnicą ze strażą przednią pod Pniewnikiem, III korpus skoncentrował się pod Mokobodami, a rezerwa przeszła do Suchożebr. Anrepp 14 lutego zajął Siedlce po uprzednim opuszczeniu ich przez Tomickiego. Tu zapewne następnego dnia przybyła rezerwa i dołączył Geismar. Na wieść o marszu Dwernickiego, który 12 lutego stanął pod Żelechowem, 13 Geismar poszedł z Łukowa do Seroczyna, po czym lekceważąc przeciwnika ruszył następnego dnia z jedną brygadą przeciw niemu i, został pobity pod Stoczkiem.

    17 lutego Dybicz rozpoczął marsz w kierunku Warszawy. Zdecydował się na marsz dwiema drogami. Siły główne miały iść szosą brzeską, w tym celu korpus I przerzucano z Liwa do Kałuszyna, tu dołączyć miał do niego III korpus ciągnący z Mokobodów przez Cierpięta. Rezerwa idąca z Siedlec (wraz z Geismarem) miała dotrzeć do Broszkowa. Siły główne VI korpusu (19 batalionów, 12 szwadronów, 4 sotnie kozaków, ogółem ok. 16700 bagnetów, 2400 szabel, 56 dział) szły starym traktem na Dobre, batalion i sześć szwadronów ubezpieczało je od północy idąc drogą z Jadowa do Radzymina. Pośrednimi drogami między szosą a starym traktem szła litewska brygada grenadierów przez Cierpięta - Zimną Wodę, a Sacken z brygadą ułanów, pułkiem kozaków, pięcioma batalionami grenadierów po zajęciu Kałuszyna poszedł na Mistów - Jakubów. Zapewniały one łączność, a jednocześnie ubezpieczały kolumny główne. Istniejący "stan rzeczy dawał dowództwu polskiemu możność wyzyskania swej lepszej znajomości terenu", osłony lasów, "większej ruchliwości i sprawności poszczególnych broni'" do szybkiej koncentracji i "pobicia jednej z kolumn nieprzyjacielskich" . Stopniowo, w miarę. bliższego rozpoznania sił i zamiarów przeciwnika, oswobodzono się "od przygniatającego poczucia jego przewagi". W niemałym stopniu zapewne przyczyniły się do tego polskie sukcesy: bitwa pod Stoczkiem (14 II), wypad Skrzyneckiego pod Zakrzew (15 II). Już 15 lutego na wieść o wyniku tego ostatniego

    działania Żymirski żałował, że wyprawa na Liw nie została przedsięwzięta z 24 batalionami i kilkoma pułkami jazdy.

    Skrzynecki, ,zapewne zachęcony sukcesem odniesionym 15 lutego, zdecydował stawić czoło Rosenowi pod Dobrem.Rozporządzał swoją dywizją (4 i 8 pułki liniowe, weterani, 2 bateria lekkopiesza), 3 pułkiem liniowym, 2 i częścią 3 pułku ułanów, ogółem ok. 8000 bagnetów, 900 szabel,12 dział. Sporą jednak część sił Skrzynecki rozproszył dla ubezpieczenia się od północy od Jadowa (batalion i 2 szwadrony, potem 1, pod Brzozowicą), a także dla zabezpieczenia odwrotu pod Rządzę (pułk weteranów) i pod Osęczyznę (2 bataliony), choć wiedział, że Szembek jest już w Pustelniku. Pod Dobrem pozostało mu sześć batalionów i cztery szwadrony, ok. 4900 bagnetów, 600 szabel, 12 dział.

    Mniej więcej w odległości 4 km od Dobrego płynęła z południowego wschodu na północny zachód mała, ale o bagnistej dolinie, rzeczka Osownica o niewielkiej liczbie przepraw, która stała się wysuniętą pozycją. Oddziały na niej rozmieszczone miały zapewne opóźniać marsz przeciwnika i prawdopodobnie dostarczyć danych o jego czołowych rzutach. Najważniejszą przeprawę przez Osownicę na trakcie w Makowcu Dużym Skrzynecki obsadził I batalionem 3 pułku liniowego. Drugą pod Osównem zajął mjr Jan Wodziński z 200 „czwartakami". Okolica Dobrego, niewielkiego miasteczka o wyłącznie drewnianej zabudowie, stanowiła niejako obszerną polanę leśną, nieprzyjaciel musiał się tu rozwijać z ciaśniny, ale utrudniał mu to bagnisty smug ciągnący się ze wschodu na zachód, trakt przekraczał go po moście. Dostępu do miasteczka bezpośrednio broniły cztery działa asekurowane przez I batalion 4 pułku liniowego, ogień ich krzyżował się z ogniem czterech dział położonych na wzgórzu na południowy wschód od Dobrego asekurowanych, przez II i III bataliony 3 pułku liniowego

    wespół ze szwadronem 2 pułku ułanów. Na lewym skrzydle, już na północ od smugu, dla osłony łączności z batalionem w Brzozowicy Skrzynecki rzucił II batalion 4 pułku liniowego, który obsadził wąski jęzor lasu wysuwający się od lasów brzozowickich ku południowi, tyralierów rozrzucono w przodzie. Odwód umieszczony na zachód od Dobrego stanowiły cztery działa, trzy szwadrony 2 pułku ułanów, III batalion 4 liniowego.

    O 7.00 rozpoczęły się walki tyralierów I batalionu 3 pułku liniowego, zepchniętych dopiero po użyciu artylerii. Gdzieś przed 11.00 przeciwnik pojawił się pod Dobrem i rozwinął straż przednią: 49 i 50 pułki jegrów, 8 dział lekkich, pułk ułanów wołyńskich;- Natarcie traktem pod krzyżowym ogniem dział polskich nie obiecywało dobrych rezultatów, wobec tego Rosen zaatakował lewe skrzydło polskie batalionem 50 pułku jegrów. Tyralierzy II batalionu "czwartaków" odrzucili ich natarcie. Wkrótce Rosjan wsparły tutaj dwa bataliony podolskiego pułku piechoty, mające w odwodzie pułk wołyński, część z nich próbowała oskrzydlić z lewej strony "czwartaków" (zapewne przez las), co się nie powiodło. Być może wskutek mniejszej sprawności tyralierów rosyjskich nie udało im się wywalczyć dla swoich kolumn wyjścia) z lasu. Jak się zdaje, dokonali tego po 3-godzinnym boju, a więc ok. 14.00. Bogusławski wyprowadza w pole kolumnę II batalionu, sam z kpt. Józefem Borzęckim obchodzi z lewa, dwoma plutonami tyralierów (zapewne lasem) kolumnę rosyjskiego batalionu. "Do nas przypada konno" Bogusławski - wspomina Rzepecki - i woła: - »Na bagnety! Wiara za mną!« - podprowadza nas" pod nieprzyjaciela. Niespodziane uderzenie, zmieszało przeciwnika. Trzykrotnie jeszcze nieprzyjaciel nacierał swymi kolumnami i tyleż razy odparty został, plutonami tyralierskimi.

    Tymczasem nieprzyjaciel wysłał już poprzednio przez las do Antonina na prawe skrzydło polskie lekką baterię ściągniętą ze swego centrum (zastąpiły ją tu 4 działa pozycyjne) pod asekuracją wileńskiego pułku piechoty. Działa rosyjskie usadowione na wzgórzu pod Antoninem miały wziąć razem z owymi ciężkimi w krzyżowy ogień baterię polską na wzgórzu. Nie dawało to jednak rezultatu. Rosjanie wkrótce rzucili tu do walki swoich tyralierów. Polscy z kompanii grenadierskich II i III batalionów 3 pułku liniowego "powstali z ziemi", gdzie leżeli, dla uniknięcia strzałów armatnich. W miarę jak "łańcuch [tyralierów rosyjskich] coraz stawał się silniejszym", także czołowe kompanie obu batalionów 3 pułku liniowego "poszły w rozsypkę dla wzmocnienia naszych tyralierów. Tu zaczęła się zacięta walka tyralierska, kilkanaście razy, ruszając na bagnety, spędzaliśmy moskiewskich tyralierów na ich kolumny" - pisze Aleksander Kociatkiewicz, kadet III batalionu 3 pułku 15.

    Skrzynecki "bitwę prowadził [...] całkowicie odpornie, powstrzymując zapał zaczepny swej piechoty. Gdy Rosen rozwinął wreszcie 8 batalionów z ciaśniny", Skrzynecki ok. 15.30 wydał rozkaz odwrotu. Polacy stracili 300 ludzi, Rosjanie 750.

    Późnym wieczorem 16 lutego Żymirski doszedł do wniosku, że kolumny nieprzyjaciela zbliżające się do Kałuszyna zamierzają podjąć nań atak. Ponieważ miasteczko ma groblę na tyłach, wobec tego Żymirski obsadził je tylko lekką awangardą z piechoty i jazdy, a z siłami głównymi zajął pozycję na wzgórkach pokrytych gęstym lasem na zachód od grobli. Ubezpieczył się zamykając drogi od północy idące między starym traktem węgrowskim a szosą brzeską. Drogę z Siedlec do Stanisławowa pod Kamionką i Zimną Wodą obsadził III batalionem 2 pułku strzelców pieszych, strzelcami pieszymi Kuszla i trzema szwadronami jazdy sandomierskiej pod ogólnym dowództwem ppłk. Wolskiego. Wkrótce po rozpoczęciu 17 lutego walk wysłał do Mistowa III batalion 4 pułku strzelców pieszych, pułk jazdy lubelskiej i dwa działa. Jak się zdaje, dwa bataliony (w tym III 7 pułku liniowego zwrócony przez Skrzyneckiego) i co najmniej szwadron 1 pułku ułanów odesłał do Mińska. Pod Kałuszynein zostało pięć batalionów piechoty, osiem szwadronów jazdy (głównie z 4 i 1 pułku ułanów), ok. 4000 bagnetów, 1200 szabel i 14 dział. Późno, około północy, ściągnięto 4 pułk ułanów stojący pod Groszkami na szosie brzeskiej, dopiero "o 2-giej po północy stanęliśmy w Kałuszynie nad laskiem. Śnieg dość grubo leżał i rąbiąc gałęzie przyciśnięte śniegiem ułani bardzo klęli, ale nareszcie ognie się tlić zaczęły tak, że około rana gotować zaczęto" - wspomina Chłapowski. Ignacy Radziejowski, 16-letni kadet 2 kompanii strzelców 4 pułku strzelców pieszych, miał wówczas, rankiem 17 lutego, szczęście.

    Zastrzelono w pobliżu konia artyleryjskiego, który złamał nogi. Dowódca kompanii "kapitan [Leopold] Wolff, doświadczony stary żołnierz, kazał wykroić najlepszy kawał mięsa z niego, naszpikować słoniną i należycie' przygotowawszy, zaprosił nas na końską pieczeń. Zajadaliśmy ze smakiem, ale jeszcze nie skończyliśmy naszego śniadania, gdy pierwszy wystrzał armatni nieprzyjaciela powołał nas do broni. Dojadając porcję pieczeni stanąłem na moim miejscu".

    Nieprzyjaciel. rozpoczął natarcie na Kałuszyn ok. 8.30. Szef sztabu armii Dybicza gen. Toll stojący na czele rezerwy ogólnej postanowił uderzyć na Kałuszyn z trzech stron, od północy sam z ośmioma batalionami grenadierów (2 dywizji), brygadą ułanów i brygadą strzelców konnych obchodził Kałuszyn przez Trzebucznę, szosą posuwała się grupa gwardii Konstantego (4 bataliony i 12 szwadronów),od południa Frejgang z brygadą karabinierów 2 dywizji grenadierów i brygadą strzelców konnych przez Szymony i Olszewice. Pierwsza przybyła kolumna Tolla. Żymirski wycofał straż przednią z Kałuszyna.

    "Jak tylko nieprzyjaciel okazał się na strzał armatni, baterie nasze rozpoczęły ogień, zarazem i Rosjanie odkryli kanonadę z baterii: pozycyjnej". Radziejowski wspominał: "Poprowadzono nas na lewą [północną] stronę szosy i postawiono dla asekuracji dwóch dział. Kule nieprzyjacielskie przelatywały nad naszymi głowami, robiąc na wszystkich wielkie wrażenie. Będący pierwszy raz w ogniu pochylali się, słysząc świst kuli lub granatu. Nic nie pomogły napomnienia starych, doświadczonych oficerów, dopóki nie przekonaliśmy się sami, że nie tylko nie każda kula trafia, ale nawet bardzo rzadko która".

    Żymirski ze wzgórza dostrzegał znaczne siły nieprzyjaciela, szacował je na dywizję jazdy i z pewną przesadą na dywizję piechoty. Mając wiadomości o marszu obchodzącej grupy Frejganga, ok. 9.00 rozpoczął odwrót, który zakończył o 17.00 przed Mińskiem. Prowadzono go "pod ciągłą z obu stron kanonadą", nie opuszczając najmniejszego stanowiska bez opierania się nieprzyjacielowi tak, ze cała przestrzeń od Kałuszyna do Mińska krok w krok bronioną była".

    "W miarę jak położenie miejsc pozwalało, wstrzymywały na przemian nieprzyjaciela jazda i piechota, rozwijając się po obu stronach traktu chaussee, bataliony w kolumnach do ataku, a jazda w dywizjonach lub szwadronach w schody, według obszerności pola". Walkę prowadziła głównie artyleria obu stron, polska odznaczyła się "szybkim, śmiałym i zręcznym manewrowaniem", tak ważnym w boju odwrotowym. "Nieprzyjaciel manewrował ciągle ku naszym flankom, starając się nas oskrzydlić", co mu się jednak nie udało.

    Powodzenie wypadu Skrzyneckiego pod Zakrzew 15 lutego zrobiło duże wrażenie na Szembeku. Uznał on, że starym traktem idą mniejsze siły, i w piśmie z 17 lutego do Mrozińskiego, zapewne powstałym rano, proponował uderzenie na nie w centrum dywizją Skrzyneckiego, następnie swoją, która obeszłaby przeciwnika od południa, od strony Kałuszyna, oraz by brygada Giełguda, jeśli nie wspierała 3 dywizji, to przynajmniej demonstrowała od północy. "Było to mocno ryzykowne, charakteryzowało jednak dobrze ten nastrój obrony czynnej", pojawiający się u dywizjonerów. Zapewne po 11.00 dobiegła Szembeka bardzo mocna kanonada spod Dobrego. Natychmiast bez rozkazu ruszył brygadę strzelców z Okuniewa w tę stronę pod Michałów, grenadierów i 5 pułk strzelców konnych do Ręczaj na pomoc Skrzyneckiemu. Sztab główny zawiadomiony został o tym gdzieś po 14.00 raportem Szembeka wysłanym o 12.00.

    Dowództwo polskie czy to pod wpływem ewentualnych sugestii owego generała, czy też samo doszło do wniosku, "iż może być zamiarem nieprzyjaciela przebić nam środek na trakcie stanisławowskim i rozdzielić tym sposobem oba nasze skrzydła". Nakazywało więc Krukowieckiemu i Żymirskiemu "mieć się na wielkiej ostrożności" i podjąć odwrót w razie potrzeby. Przed 21.30 przybył oficer od Skrzyneckiego z wiadomościami o chlubnym wyniku starć pod Dobrem.

    To wespół z duchem zaczepnym, który ogarniał wojsko, zapewne zapłodniło myśl Prądzyńskiego. Oczytany w pracach o wojnach rewolucji francuskiej i napoleońskich przypomniał sobie analogiczną sytuację z bitwy pod Hohenlinden (1800): kilka kolumn nieprzyjacielskich posuwających się ciaśninami leśnymi. Postanowił odwrócić hipotetyczną myśl Dybicza i uderzyć "na silniejszą kolumnę nieprzyjacielską maszerującą, jak sądzono, starym traktem, aby w ten sposób przełamać centrum Dybicza i rozłączyć grupę ciągnącą szosą brzeską od posuwającej się szosą kowieńską. Udało się Prądzyńskiemu uzyskać akceptację Chłopickiego dla swego projektu. Starego legionistę wiadomość o walkach pod Dobrem wprawiła w dobry humor.

    „Kiedyż jedna dywizja nie dała się wielkiej armii, to trzema dywizjami narobię bigosu!” – zawołał z żywym uniesieniem – Niechaj się tylko Żymirski dobrze trzyma na szosie – dodał”...




    28 pażdziernik - 21 grudzień 2005 r.
    @
    Layout i system zarządzania treścią wykonane przez: Lemon IT © 2005