... wyszło jak zwykle ...

Czy myślisz, że w przeszłości ludzie żyli inaczej?
Czy czasem nie wydaje Ci się, że zwrot: "historia lubi się powtarzać" - nie jest pozbawiony racji?

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

... wyszło jak zwykle ...

Postautor: JanuszStankiewicz » śr wrz 20, 2006 18:51

.
Proszę Czytelników o zapoznanie się z wiadomością opublikowaną we wczorajszej Gazecie Wyborczej, a tuż za nią - moja refleksja...

Media Markt grozi związkowcom z "S"
Krzysztof Katka, Gdańsk2006-09-19,
(przedruk z Gazety Wyborczej)

W gdańskim Media Markcie powstał pierwszy w tej sieci związek zawodowy. - Będziecie żałować - ostrzegł dyrektor. Już zwolnił przewodniczącego "S" i o 100 proc. podniósł ceny napojów dla załogi
Andrzej Rosiński chciał założyć ''Solidarność'' w Media Markcie. - To jest tak głupie, tak niewdzięczne - usłyszał od dyrektora
Szef działu obsługi klienta Andrzej Rosiński zebrał podpisy 15 pracowników i stanął na czele tymczasowej komisji zakładowej. Jego zastępcą został Marcin Knieć. Chcieli wywalczyć podwyżki płac (sprzedawcy zarabiają ok. 1300 zł brutto), uregulować wypłaty za nadgodziny i nakłonić dyrekcję do zamontowania wydajniejszej klimatyzacji (zimą jest za zimno, latem za gorąco).
Pożałuje cała załoga
Media Markt jest częścią koncernu Metro Group, który zatrudnia 250 tys. pracowników na świecie. Dotąd w żadnym z 28 polskich marketów grupy nie powstał związek zawodowy.
Wiadomość o powołaniu "S" Rosiński ogłosił 12 września na zebraniu kierowników działów. Zapadła cisza.
Po chwili odzywa się dyrektor marketu Grzegorz Radzikowski: - Żeby była jasność. Pracownicy stracą wiele przywilejów. To była największa głupota, jaką mogliście zrobić w tej firmie. To jest tak głupie, tak niewdzięczne. I kto mi to zrobił? Marcina [wiceszef "S"] awansowałem, a Andrzeja nie wyrzuciłem z pracy, choć na to kilka razy zasłużył. Cała załoga będzie tego żałować, a w dużej mierze i wy. Zobaczycie.
Rosiński próbował przekonywać: - Panie dyrektorze, chcemy, żeby w tej firmie było lepiej.
W odpowiedzi usłyszał: - Ja nie potrzebowałem waszej pomocy w ten sposób.
Dalej były już tylko groźby.
Dyrektor: - Nie wiem, co chcieliście wygrać, ale nic nie wygraliście, a dużo straciliście. Zobaczycie, jak będziecie postrzegani przez przyszłych pracodawców jako byli działacze związkowi. Andrzej już ma swoje lata, może już mu nie jest potrzebna praca. Ale jak Marcin mógł tak sobie spieprzyć przyszłość zawodową. Kurde, tu [dyrektor puknął się palcem w czoło] trzeba mieć. Nie zdajecie sobie sprawy, jakie kuku sobie zrobiliście.
Dalej Radzikowski przekonywał, że związki zawodowe są potrzebne, ale tylko w tych firmach, gdzie ludzie są źle traktowani. - Ale nie w firmie, która daje dużo więcej, niż musi.
Znamy przebieg tego spotkania, bo jeden z uczestników nagrał je na cyfrowy dyktafon.
Koniec dobrej woli pracodawcy
"Cała załoga zaczęła żałować" już 13 września. W automatach na zapleczu marketu ceny napojów w puszkach skoczyły z 1 do 2 zł. Podrożała herbata, kawa i gorąca czekolada (z 80 gr do 1,50 zł). Dyrektor ograniczył też uprawnienia kierowników - nie mogą oni np. zamawiać towarów i zmieniać cen.
W czwartek Andrzej Rosiński został zwolniony dyscyplinarnie z art. 52 Kodeksu pracy: "ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych". Dyrektor zarzucił Rosińskiemu, że 1 września podarł skargę klientki. Wybrała ona stacjonarny aparat telefoniczny i poprosiła Rosińskiego, by go podłączył i zaprezentował sygnał dzwonka. Rosiński odmówił, bo w całym Media Markcie nie ma możliwości technicznych podłączenia aparatu. - Zniszczyłem skargę jako niezasadną. Mój błąd, który został wykorzystany - mówi.
Dyrektor Radzikowski nie chciał rozmawiać z "Gazetą". Jego stanowisko znalazło się jednak w piśmie przesłanym do "Solidarności". Napisał, że w jego firmie nie dochodzi do szykanowania pracowników. Ustosunkował się też do podwyższenia cen: "Możliwość korzystania z częściowo finansowanych przez pracodawcę napojów gazowanych nigdy nie była gwarantowanym przywilejem socjalnym, a jedynie wyrazem dobrej woli pracodawcy".
Związek nam niepotrzebny
W obronie zwolnionego związkowca wystąpiła już Komisja Krajowa "Solidarności". Szef działu rozwoju związku Krzysztof Zgoda poprosił już szefów Media Marktu o spotkanie. Zaapelował też o pomoc do światowej centrali zrzeszającej pracowników handlu - UNI Commerce. Zarząd regionu gdańskiej "Solidarności" postanowił wczoraj skierować sprawę do prokuratury oraz do Państwowej Inspekcji Pracy, żądając przywrócenia Rosińskiego do pracy. Zarząd tymczasowej komisji zakładowej ma zagwarantowaną ustawowo półroczną ochronę przed zwolnieniem. Wyrzucenie Rosińskiego było więc złamaniem prawa.
Zakładanie związków zawodowych w dużych sieciach handlowych nie zawsze napotyka się na taki sprzeciw. Marlena Laskowska, organizator związkowy "S": - W sieciach Tesco i Carrefour nie ma większych problemów. Te firmy podpisały z nami porozumienia i zezwalają na działalność związkową. Są jednak firmy, które zrobią wszystko, żeby u nich związek nie powstał. Tak jest w sieciach Real, Leclerc czy Kaufland. Dwa lata temu powstała "S" w UPC. Tam rano dyrekcja dowiedziała się o powołaniu związku, a po południu jego lider był już na bruku. Poruszyliśmy wtedy niebo i ziemię, były pikiety w kilku miastach, interwencje w międzynarodowych organizacjach i sprawa sądowa. Niedawno ten zwolniony lider zawarł z UPC ugodę i wycofał swoje roszczenia. Związek jednak nie istnieje i pewnie jeszcze przez dekadę nikt nie odważy się go założyć. Pracodawca postawił na swoim.
Wioletta Batóg, rzecznik prasowy sieci Media Markt w Polsce: - Nie uważamy, że istnienie związku jest szkodliwe dla firmy czy pracowników. W Gdańsku nie było takiego przypadku, żeby dyrekcja groziła osobom, które zakładały tam związek. Znam dyrektora tamtejszego marketu, wiem, że nie pozwoliłby sobie na coś takiego.
Tymczasem wśród pracowników Media Marktu w Gdańsku rozpowszechniane jest oświadczenie do podpisania z treścią: "Nie widzimy potrzeby istnienia związku zawodowego w naszym sklepie, nie stwierdziliśmy w firmie łamania kodeksu pracy".

Po usunięciu Rosińskiego pięć osób deklarujących wcześniej chęć zapisania się do "S" zrezygnowało. Pozostali, którzy przystąpili do związku, drżą w obawie, że szefostwo pozna ich nazwiska. Zwolnienia z pracy pod byle pretekstem spodziewa się wiceprzewodniczący Marcin Knieć.

.........................


Kilkanaście lat temu zmieniliśmy system gospodarczy. Moje pokolenie i troszkę starsze ode mnie, w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, nabywało wiele nowych doświadczeń i uczyło się nowego wzorca postępowania, bynajmniej nie opartego o te wyniesione ze szkoły socjalistycznej i z publikatorów tamtego okresu lecz opinii podziemnych gazetek, Radia Wolna Europa czy BBC.
Chcieliśmy żyć inaczej, lepiej, pełniej, szczęśliwiej – bez pustych półek sklepowych, bez kolejkowych bojów o mleko w proszku dla dziecka, bez talonów na benzynę i samochód, bez kartek żywnościowych.
Wszyscy nasi podziemni przywódcy namawiali nas do walki o nowe lepsze jutro – o wolną Polskę, sklepy pełne towarów i innych przymiotów życia codziennego, których nie zaznawaliśmy będąc kółeczkami w socjalistycznej machinie gospodarczej ... oczami wyobraźni ja sam odnajdywałem obrazy Edenu, który stoi na wyciągnięcie ręki, do którego już tylko krok...
Ten krok był jasny – zmiana systemu gospodarczego, pozbawienie stanowisk elit komunistycznych czy wreszcie wypędzenie sowieckiego wojska stacjonującego w Polsce. Mnie, jak wielu innym ludziom, chciało się w tamtym czasie codziennie słuchać audycji niezależnych rozgłośni radiowych czy chodzić na cotygodniowe spotkania z księdzem Popiełuszko i przeżywać wspólnie z nim i uczestnikami mszy, te chwile ludzkiej solidarności, zjednania z innymi w walce o lepszą przyszłość – jeżeli już nie dla mnie, to chociaż dla moich dzieci...

Piękne, podniosłe i wspaniałe chwile tamtych lat trzymam i chowam w swoim sercu ....

Jakże jednak trudno do nich powracać ...

...

Dzisiaj mamy taki „dziwny” kraj, który został urządzony po troszę „twardogłowymi” siłami politycznymi, a po trosze - nowymi – i z tego konglomeratu „wysiłku” politycznego, powstał nowy ład. Ład, który nie opiera się o „moje” ideały, które pragnąłem urzeczywistniać w latach osiemdziesiątych, ale ład zbudowany na egoizmie i zagarnianiu wszystkiego co się uda dla siebie przez tych, którzy go budowali, albo umiejętnie, po cwaniacku, potrafili wyciągnąć i ukraść co się da z tej „budowy”.
Nikt też, nawet do dzisiaj, nie zwracał żadnej uwagi, że na tej „budowie” wielka część „prac” prowadzona jest polskimi rękami, ale nadzorcami już są zagraniczne przedsiębiorstwa, traktujące pracowników jako niewolników wyzyskiwanych w możliwie najperfidniejszy sposób dozwolony, a czasem i niedozwolony prawem. Nikt tam „na górze” chyba nie myślał i nie myśli, w zapale ugruntowywania swoich własnych pozycji w coraz to zmieniających się ekipach rządzących, jak jest u nas - „na dole”...
Nie ma już Solidarności, nie ma już Związków Zawodowych, a budzenie się dojrzałości pracowniczej spotyka się z natychmiastową i ostrą reakcją zarządów firm. Straciliśmy wszystko co zdołaliśmy wywalczyć w latach NSZZ „Solidarność” – nie mamy pracy, zmieniony został Kodeks Pracy (lobbing pracodawców jest silny i to on wymuszał zmiany), bieda dosięga bez mała 40% rodaków, nowonarodzone dzieci wyrzucane na śmietniku, a te, którym udało się przeżyć - żebrzą na ulicach, młodzież bez perspektyw – musi uciekać za jako takim życiem na zachód, starsi po czterdziestce - bez pracy balansują na krawędzi pomiędzy „za stary na pracę, za młody na emeryturę” i ciągle muszą zadawać sobie pytanie – co dalej? ...
...
I moje codzienne pytanie - Czy my o taki ład walczyliśmy ?, czy po drodze, z tamtego okresu do dzisiejszej rzeczywistości, nie zatraciliśmy wszystkiego tego co miało być „najlepsze”, a pozostało tylko samo „zło”?, czy decydujący o Polsce, zarówno w fazie przemian jak i dzisiaj, dostrzegają tylko i wyłącznie „srogą” ekonomię, zapominając po co zostali powołani do rządzenia ?, czy już nic nie pozostało z dawnych ideałów, a tylko uśmiech politowania tych „wygranych”, że tłum na swoich barkach wyniósł nową elitę do władzy i pieniędzy?...


Patrząc w obie strony – tą za siebie, i tą przed siebie, nie spostrzegam w nich nic...
widzę tylko czystą bezsilności, że w jakiejś mierze dopomogłem i przeniosłem się, prawie niepostrzeżenie, ze świata młodzieńczych fascynacji - w świat obłudy i koniunkturalizmu.
Politycy walczą tylko o swoje partyjne pensje, ostatnio zaczynają już nawet szargać najznamienitszymi autorytetami przywódców „tamtych” lat, a zwykły człowiek już nie pracuje dla siebie – on jedynie walczy o przetrwanie, a w siłę rośnie i stabilizuje się tylko klasa tych zamożnych, za plecami której narasta tłum biedaków...


Kilka dni temu z ust wysoko postawionej osobistości, dowiedziałem się, że ponoć walczyłem o jedno - o niepodległość Polski, - owszem tak, ale co już się stało z innymi tematami? Zostały zapomniane czy skrzętnie przykryto je zmową milczenia ? – może po co rozdrapywać ludzkie krzywdy, kiedy ja i tak - nie mam obiecanych stu milionów; z bonów prywatyzacyjnych pozostało wspomnienie; branża w której pracowałem rozpadła się już w połowie lat 90-tych; ustawicznie drżę z obawy o utratę pracy – i zadaje sobie wciąż te same pytanie – czy ja o takie życie dla siebie walczyłem?, czy zostałem oszukany?, czy to, że nie mam kamienic, akcji, konta z milionami - to wynik mojego błędnego podejścia i pojęcia o „chwytaniu spraw we własne ręce”?.

Mam żal do tych, którzy prywatyzując i budując tym samym nowy ład gospodarczy w naszym kraju, nie pomyśleli o zwykłych obywatelach, potraktowali ich jako „mięso armatnie” i swoiste „hieny”, które będą musiały żywić się odpadkami z „pańskiego stołu”.

Dzisiaj już nie bawią mnie słowa, że chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle ...

):angry Janusz Stankiewicz

Wróć do „HISTORIA A TERAŹNIEJSZOŚĆ”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość