Co się stało z Federacja Rodzin Katyńskich

Czy myślisz, że w przeszłości ludzie żyli inaczej?
Czy czasem nie wydaje Ci się, że zwrot: "historia lubi się powtarzać" - nie jest pozbawiony racji?

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Co się stało z Federacja Rodzin Katyńskich

Postautor: JanuszStankiewicz » sob lis 15, 2008 10:25

.

    Co się stało z Federacja Rodzin Katyńskich


    Na pytanie co się stało z FRK, w jak wysokim stopniu uległa indoktrynacji, w jakim stopniu zatraciła związek ze sprawą Zamordowanych w Katyniu, dla których wyłącznego dobra powinna działać - można odpowiedzieć teraz po odkryciu działań jej prezesa i wieloletniego członka Rady i Zarządu FRK, działacza stowarzyszeń katyńskich p. Andrzeja Sariusza-Skąpskiego.
    Od roku 1996 p. Sariusz-Skąpski zintensyfikował działania wchodząc do władz FRK i tu można odnotować jego działania przeciw wypełnieniu obowiązujących praw wojennych, które są właśnie szczególnie w przypadku mordu katyńskiego prawami Zamordowanych polskich jeńców wojennych.

    Od 1943 roku trwaliśmy w milczeniu o zbrodni i nagle w 1980, a następnie w 1989 pomyśleliśmy, że zaistniała możliwość załatwienia sprawy katyńskiego mordu w sposób prawy i zgodny z tym co dyktowało nam serce – będziemy mogli tu w Ojczyźnie, o której marzyli, klęknąć przy szczątkach Najbliższych, będziemy mogli do Nich prowadzić nasze dzieci i wnuki.

    Pamiętałam jak w 1943 roku nasza rodzina starała się o przywiezienie z Katynia zidentyfikowanych szczątków mojego Ojca, które przez dr. Wodzińskiego były przygotowane do reekshumacji do Kraju, o czym doktor napisał w swoim Raporcie poekshumacyjnym. To, że była wojna nie miało dla mojej rodziny żadnego znaczenia – miłość, szacunek i wiara była podstawą nadziei na pochowanie jego ciała w grobie rodzinnym w Przemyślu. O takich staraniach Polaków podkreślających prawość intencji rodziny nie zważającej nawet na czas okupacji niemieckiej wspomina prof. Janusz Zawodny.

    Teraz nie było okupacji, a okazało się, że byli ludzie nieznanej opcji z zadaniem blokady prawych intencji dopełnienia ciążącego na nas obowiązku pochowania ciała ludzkiego. 4 kwietnia 1989 r. przywieziono symboliczną ziemię z Katynia, co stało się momentem niejako wyzwolenia się wielu rodzin z „tajemnicy katyńskiej”, ale jak się z biegiem czasu okazywało, również penetracji pomiędzy tymi rodzinami osób, których zadaniem było dopilnowanie specyficznej linii sowieckich działań katyńskich [...].

    W roku 1994 treść Międzynarodowego Prawa Konfliktów Zbrojnych objaśnił mi prof. Marian Flemming. Prawo to nakazywało pochówek szczątków jeńców wojennych w „kraju przynależności”, co dawało również możliwość zakończenia konfliktów wojennych. Te prawa potwierdził mi wiceprokurator generalny Polski p. Stefan Śnieżko.

    Uczytelnienie tych praw w sfederowanych rodzinach katyńskich, podjęte przez osoby które zrozumiały istotę sprawy, stało się wręcz niemożliwe. Skąd rodził się taki opór przeciw prawu? Kim był „nadawca” działań represyjnych wobec tych rodzin i Obywateli, dla których najważniejszym był hołd, szacunek i respektowanie absolutnie wszystkich praw pisanych, zwyczajowych, cywilnych i praw wiary wobec szczątków Zamordowanych Polaków – tego nie wiedzieliśmy, tym bardziej dziwił brak woli wyjawienia prawdy o istniejącym i obowiązującym prawie.

    Zdając sobie sprawę z niewłaściwości, delikatnie mówiąc, pozostawienia Rosjanom szczątków naszych Najbliższych, opierając się na poznanym prawie, z wypełnionymi specjalnej treści ankietami od rodzin i podpisanymi petycjami zwróciliśmy się do władz Państwa i Sejmu RP, w odpowiedzi posypały się oszczerstwa dobrze kierowane i niezwykle brutalne. Kierował tym z kart, sponsorowanego przez ROPWiM, pisemka „Rodowód” p. A. Sariusz-Skąpski, dla którego porzucenie szczątków w dołach śmierci wykopanych przez NKWD w 1940 roku, w sowieckiej urynie, w hańbie i profanacji było właściwą formą „godnego upamiętnienia” Polaków.

    Szkoda, że nikt z, jak twierdzi p. Sariusz-Skąpski, „wielotysięcznej” FRK, niezwykle licznych grup rządzących urzędników, posłów sejmu RP oraz dziennikarzy nie zwrócił uwagi na stałe szafowanie sowieckim sloganem o „godnym upamiętnieniu” – cóż on oznacza? Gdzie podział się pogrzeb tak ważny element cywilizacji łacińskiej, gdzie hołd i gdzie szacunek dla Ojców, Mężów, Rodaków, Polaków? Oto poziom Federacji reprezentowanej przez jej prezesa, ale wskazujący też na ścisłą współpracę z tymi, dla których sprawa uroczystego pogrzebu wymordowanej elity II Rzeczypospolitej miała tyle znaczenia co „brud za paznokciem”.

    Finałem działań p. Sariusza-Skąpskiego było zignorowanie wszystkich starań o pochowanie szczątków Polaków począwszy od roku 1943 poprzez 1977 po rok 1985 i te podjęte w 1989 przez Towarzystwo Katyńskie dr Zb. Szlenka, Wnioski Rodaków i Rodzin z 1997 oraz Apel Intelektualistów Polskich. Polacy, nie tylko rodziny Zamordowanych, nie zamierzały nawet podjąć wysiłku poznania prawdy zawartej w paragrafach międzynarodowego Prawa, polskich Ustaw i polsko-rosyjskich Umów, ponieważ miały wszystko „to co powinny wiedzieć” podane „na tacy”. Szczyt dezinformacji na temat pochowania Ofiar w Polsce osiągnął 12 maja 1997 roku stary, zasłużony urzędnik ze służb MSZ, którego odpowiedź na zapytanie marszałka Sejmu w sprawie pochówku była tak pokrętna, że całkowicie niezrozumiała w treści.

    Poza podaniem odpowiednio spreparowanego tematu posługiwano się dodatkowo zastraszeniem i wprowadzanymi w czyn, jak np. w przypadku p. J. Wielebnowskiego, groźbami odcięcia od wyjazdów do ”Memoriałów”, odznaczeń, wyrzucenia z zacnych szeregów stowarzyszenia, tak jak w Piotrkowie itd. Właściwe zdanie na tematy katyńskie zostało przez FRK zlikwidowane. [...]

    Publicysta rosyjski Władimir Abarinow uprzytomnił nam, tym czytającym książki na temat Katynia, że wykonawstwo tej podłości jaką jest porzucenie szczątków Zamordowanych Polaków – Ojców, Mężów, Braci, Dziadków, Pradziadków - osób Najbliższych zaproponowała Rosja, której rząd podjął 19 października 1996 r. uchwałę o stworzeniu zespołów memoriałowych w miejscach „pochowku” Rosjan i Polaków w Katyniu i Miednoje.

    29 czerwca 1997 r. Jelcyn z Kwaśniewskim podpisali w tej sprawie nieoficjalną ugodę rozciągając decyzję z 1940 roku o morderstwie na dalsze dziesiątki lat, tym razem mordując szacunek i pamięć społeczną Polaków. Federacja [RK] nie zaprotestowała. Tak jak udało się skłonić aliantów do milczenia o Katyniu tak teraz udało się również zmusić rodziny podporządkowane jednej „czapce” Federacji do całkowitego milczenia oraz do akceptowania cenzury nałożonej na niewygodne Federacji działania lub publikacje. [...]

    Nie można traktować działania p. Sariusza-Skąpskiego jako działań bez wielkiego wspomagania grupy, którą się otoczył, a przede wszystkim bez analizy współpracy z sekretarzem generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa p. Andrzejem Przewoźnikiem. Myślę, że jeden był tym, dla którego obowiązujące Ustawy, Konwencje czy Umowy międzynarodowe nie miały żadnego znaczenia, drugi w pełni wspomagał te działania poparciem ubezwłasnowolnionej Federacji. Nie zapominajmy, że to FRK zezwoliła na przekazanie w roku 1997 dokumentacji katyńskiej przez p. H. Suchocką do Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, która była w stanie likwidacji. Nikt nie wyraził obawy o los dokumentów katyńskich, o możliwość ich zaginięcia, skoro instytucja jest likwidowana. Nie wiemy czy tak się nie stało.


    IPN poszukuje dokumentów po wszystkich możliwych instytucjach, a sygnału o ich odnalezieniu nie mamy.

    Działaniom takiego Autorytetu jakim stał się p. A. Sariusz-Skąpski – współpracującego z sekretarzem generalnym ROPWiM p. A. Przewoźnikiem dało wiarę wielu Polaków, członków rządu, sejmu i senatu. Było łatwo wierzyć tym osobom wyłącznie dopuszczanym do wypowiadania się arbitralnie na łamach prasy, radia i TV na temat szczątków Polaków i na temat każdej sprawy związanej z Katyniem, jak również o staraniach o osądzenie zbrodni i zrehabilitowanie Ofiar czyli zdjęcie z nich odium hańby sowieckiego wyroku śmierci. FRK nie wnioskowała do Rządów i Prezydentów Polski o wystąpienie w oparciu np. o Konwencję o Zapobieganiu Zbrodni Ludobójstwa i Karaniu za Nią do Trybunału w Hadze o osądzenie największej zbrodni dokonanej przez NKWD ZSRR na polskich jeńcach wojennych.

    Okazało się, że to te - w ocenie p. Andrzeja Sariusza-Skąpskiego - „nieodpowiedzialne osoby” – wdowy i córki zdecydowały się osobiście żądać odtajnienia śledztwa katyńskiego, zdjęcia bezczelnych oszczerstw z dobrego Imienia Zamordowanych Polaków i Ich zrehabilitowania. P. Andrzej Sariusz-Skąpski nie należy do tych „nieodpowiedzialnych osób”, chociaż jako pierwszy dowiedział się o istnieniu takiej możliwości z umieszczonego w krakowskiej prasie artykułu prof. dr Ireneusza Kamińskiego. Federacja nie włączyła się nigdy w sprawę osądzenia katyńskiej zbrodni – po co więc istnieje, skoro nawet nie prowadzi akcji uświadamiania Społeczeństwa o wielkości straty jaką poniosła Polska w wyniku wymordowania 21 857 Polaków – elity Niepodległego Państwa?

    W „Rodowodzie” z 1997 roku wyrażono potrzebę „lustracji środowiska katyńskiego” – jak dalekowzroczna była to zapowiedź – właśnie „środowisko Federacji” zostało zlustrowane i pozostaje tylko pogratulować członkom Federacji doskonałej, środowiskowej współpracy z p. Sariuszem-Skąpskim i całkowitego uzależnienia od narzucanych przez niego, sprzecznych z etyką decyzji w sprawie katyńskiego mordu.

    Art. Witomiła Wołk-Jezierska
    córka zamordowanego w Katyniu
    Oficera Kadry Artylerii WP II RP
    por. art. Wincentego Wołka



wpisał Admin

Wróć do „HISTORIA A TERAŹNIEJSZOŚĆ”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość