Programy wspomagające budowę drzewa genealogicznego

1. Co sądzisz o poszukiwaniach genealogicznych własnych "korzeni" ?
2. Czy ww. temat jest dla Ciebie interesujący?
3. Co chciałbyś wiedzieć, lub może masz ciekawe informacje?
JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Programy wspomagające budowę drzewa genealogicznego

Postautor: JanuszStankiewicz » pt paź 13, 2006 17:20

.
Na podparcie moich doświadczeń o programach wspomagających budowę drzewa genealogicznego, które przekazywałem w poście (środkowa część rozdziału):
http://www.stankiewicz.e.pl/forum/viewtopic.php?t=17&sid=43c006910157dd9affa42380094be931
poniżej cytuję artykuł, który ukazał się na witrynie:
http://www.pcworld.pl



Liber Chamorum

Na Zachodzie bardzo popularnym zajęciem jest odtwarzanie rodzinnych powiązań. Komputery i Internet znacznie przyspieszyły i ułatwiły układanie drzew genealogicznych i wyszukiwanie bliskich i dalekich członków rodzin.

Pieniążek był z Krakowa mieszczanin, śkłem handlował, po tym najmował pod Żywcem Hutę śklaną na bystrej u p. Komorowskiego Mikołaja; dał mu był na nią zakupieństwo. Ten pojął był Konarską z Konar u Wieliczki, granica z Olszowicami. Z tą miał syna Jana, który na tejże hucie mieszkał, a śkło do Krakowa woził.

Tak oto opisywał niejakiego Pieniążka Walerian Nekanda Trepka w przesławnym Liber Generationis Plebeanorum, zwanym potocznie Liber Chamorum lub chłopskim herbarzem, jako że spisana w XVII w. księga rodowodowa opisywała żywoty znaczniejszych rodów o plebejskiej proweniencji, wbrew uświęconej tradycji uwieczniania jedynie szlachty.

Dzisiejsze możliwości techniczne sprawiły, że każdy może się zabrać za budowanie rodowego drzewa, korzystając z komfortowych w działaniu programów i potężnych baz w Internecie - już miliony ludzi pracowicie konstruują elementy współczesnej Liber Chamorum. Specjaliści rozwijają liczące setki milionów wpisów bazy (na uwagę zasługują zwłaszcza wysiłki mormonów - The Church of Jesus Christ of Latter-day Saints), a twórcy technik komputerowych pracują usilnie nad narzędziami, które dadzą łatwy dostęp do baz i zintegrują rozproszone źródła informacji - najbardziej obiecujące wydają się w tej dziedzinie prace nad zastosowaniami języka XML.

W perspektywie można oczekiwać wszechogarniającej sieci informacji.

Źródła wiedzy

Legacy to mercedes na rynku programów genealogicznych - jego poznanie wymaga jednak sporo pracy.
Możliwości techniczne mamy już całkiem spore, ale najważniejsze są, oczywiście, źródła informacji, bez których domowe tworzenie baz ograniczy się do perspektywy zakreślonej ludzką pamięcią, a więc zaledwie paru pokoleń, pamiętanych przez naszych krewnych. Ojciec wyżej podpisanego, zawodowy historyk, potrafił wyszperać dane od chwili przywędrowania rodziny z Wiednia do Galicji w końcu XVIII wieku, co pozwoliło zapisać całkiem pokaźne drzewo o ponad dwustuletniej rozpiętości. Nie każdy jednak ma historyka w rodzinie, więc trudno oczekiwać, że każda zainteresowana osoba będzie potrafiła przebić się przez pamiętniki, kalendarze i inne zapiski rodzinne, księgi parafialne, herbarze, słowniki biograficzne, spisy ludności, rejestry emigracyjne, książki adresowe i telefoniczne, inskrypcje nagrobne, archiwa, biblioteki czy urzędowe dokumentacje metrykalne. Zapaleńcy dadzą sobie radę z wieloma trudnościami, odkrywając ukryte w takich miejscach dane, ale dla większości osób będą one po prostu niedostępne.

Trzeba też pamiętać, że są ogromne luki w zapisach, szczególnie tam, gdzie burzliwe dzieje zniszczyły gromadzoną dokumentację - dotknęło to zwłaszcza zapisy parafialne w prowincjonalnych kościółkach, które padały nieraz ofiarą pożarów, grabieży czy zniszczeń wojennych. Tylko historię najświetniejszych rodów można prześledzić z dużą dokładnością na setki lat wstecz, gdy innym pozostaje odtworzenie nielicznych generacji. Dopiero publicznie dostępne bazy danych - brylują tutaj, jak dotąd, instytucje amerykańskie - dadzą za ileś lat szansę dotarcia do ukrytych w archiwach informacji, którą będą mogli wydobyć dokumentaliści dysponujący specjalistyczną wiedzą i całym spektrum technik z nauk pomocniczych historii oraz nowoczesnymi narzędziami informatycznymi.

Idea

GreatFamily - idealne narzędzie dla początkujących, od którego powinien zaczynać każdy amator domowej genealogii.
Genealogia jest nauką o relacjach w rodzinie. Tworząc drzewo genealogiczne, budujesz bazę znanych ci członków rodziny i powiązań między nimi. Choć bazę genealogiczną można budować intuicyjnie, nie posługując się precyzyjnymi określeniami, ich znajomość przyda się szczególnie podczas wszelkich prac związanych z wyszukiwaniem informacji.
Baza składa się z osób i relacji między nimi, które sukcesywnie wprowadzamy w programie genealogicznym.

Informacje o osobach zapisywane są w postaci rekordów zawierających pola - typowymi polami są imiona, nazwisko, płeć, data i miejsce urodzenia, data i miejsce śmierci, miejsce zamieszkania, wyznanie itd., a także pola na tekstowe notatki o ogólnym charakterze.
Informacje o relacjach między osobami są spoiwem łączącym poszczególne rekordy. Typowe relacje to stosunek rodziców i dzieci, stosunki między rodzeństwem czy małżeństwo.

Jak widać, tworzenie bazy przypomina układanie puzzli. Jest to i łatwe, i trudne zarazem. W podstawowym zakresie zbudowanie prostego drzewa genealogicznego nie sprawia żadnych trudności, gdyż elementarne pola i relacje są zrozumiałe dla każdego. Trudności pojawiają się dopiero wtedy, gdy zamierzamy wprowadzić do bazy bardziej wyspecjalizowane informacje, jak choćby źródła danych - wówczas nie obejdzie się już bez szerszej wiedzy. Na szczęście, baza może być w pełni funkcjonalna nawet wtedy, gdy obejmuje jedynie podstawowe dane o osobach i ich wzajemnych relacjach.

Najprostszy start to, oczywiście, wpisanie informacji o samym sobie i swoich rodzicach, małżonku, dzieciach, rodzeństwie, dziadkach z obu stron czy wnukach, jeśli takich się doczekaliśmy. Już baza złożona z kilku czy kilkunastu osób jest pełnoprawnym drzewem genealogicznym i zarazem doskonałym zalążkiem szerszego projektu. W miarę pozyskiwania informacji - służy do tego na początku pamięć rodzinna, a potem już dokumenty z różnych źródeł - baza rozszerza się, zachowując, oczywiście, swoją integralność, o którą dba używana przez nas aplikacja.

Na co zwrócić uwagę

Tematyka genealogiczna, gdy już zainteresujemy się nią bliżej, jest dość skomplikowana ze względu na konieczność rozumienia przynajmniej niektórych pojęć. Nie ulega wątpliwości, że polski interfejs programu ogromnie ułatwia poruszanie się w tej tematyce, a więc polskojęzyczne programy mają naturalną przewagę nad anglojęzycznymi, które są często wprost naszpikowane trudnymi terminami. Dodatkowym czynnikiem jest obsługa polskich znaków.

Najważniejsze są informacje o osobach. Programy znacznie się różnią zakresem dostępnych pól. Jedne celowo ograniczają ich zestaw do podstawowych informacji, aby nie komplikować pracy użytkownikowi, inne pozwalają wprowadzać praktycznie wszystkie informacje, które mogą dotyczyć osób. Co więcej, najbardziej zaawansowane programy umożliwiają tworzenie własnych pól, co dodatkowo uelastycznia bazę danych. W ostatnich latach w programach genealogicznych standardem stają się specjalne pola na pliki multimedialne - graficzne, wideo i dźwiękowe. W dobie powszechności multimediów informacje takie stają się wręcz niezbędnym elementem dobrze skonstruowanej i nośnej treściowo bazy. Pamiętaj jednak, że nie ma prostej zależności "im więcej, tym lepiej" - nadmiar informacji może także zaciemniać obraz.

Ze względu na powszechność Internetu absolutnie konieczna jest poprawna obsługa eksportu i importu danych w formacie GEDCOM, który jest wspólnym językiem programów genealogicznych. Ponadto osoba początkująca, która rozpoczyna zabawę z genealogią od prostego programu (jak GreatFamily), na pewno zechce sięgnąć po pewnym czasie po bardziej zaawansowane narzędzia, jak Personal Ancestral File - przeniesienie danych wymaga wtedy pośrednictwa GEDCOM-u.

Baza dostępna jedynie w programie, w którym została utworzona, cieszy jedynie jej autora. Dopiero możność jej opublikowania, choćby w postaci wydruku, uczyni ją użyteczną dla innych. Dzisiaj najbardziej oczywistym nośnikiem jest Internet, więc generowanie zintegrowanej witryny internetowej, szczególnie z uwzględnieniem polskich znaków i polskiego opisu, jest jedną z kluczowych funkcji programu genealogicznego. Alternatywą jest publikacja w formacie PDF, szczególnie w przypadku niektórych form raportów, a zatem wbudowana funkcja tworzenia PDF może być przydatna. Warto jednak pamiętać, że są też darmowe sterowniki PDF, które mogą z powodzeniem wystąpić w tej roli.

Co wybrać

Polski program Drzewo Genealogiczne wyróżnia się efektownymi raportami w formatach HTML i Word.
Legacy Family Tree - i w darmowej wersji Standard, i w płatnej Deluxe - zawiera wszystko, co tylko można sobie wyobrazić na temat genealogii, łącznie z możliwością dokonywania kwerend w bazach online (za osobną opłatą). To ogromnie rozbudowany, konfigurowalny program, w którym można się wręcz do szczętu pogubić. Choć dla wytrawnego genealoga Legacy będzie tym, czym jest Photoshop dla grafika, trudno go z czystym sumieniem polecać, i to z kilku powodów - niepoprawnie wyświetla polskie litery w głównych widokach, nie zawiera polskiej wersji językowej (choć raporty można samodzielnie spolszczyć), wreszcie jego stabilność jest dość wątpliwa. Można tylko zasugerować przyglądanie się kolejnym wersjom i ewentualnie bombardowanie Millenia Corporation monitami w sprawie polskich liter. Doraźnym rozwiązaniem jest użycie czcionki ekranowej Sans Serif, Serif lub System, skoro program ignoruje wschodnioeuropejski skrypt w przypadku innych czcionek.

Nawiasem mówiąc, dużo gorzej wygląda wyświetlanie polskich liter w Family Historian i Cumberland Family Tree, co spowodowało ich dyskwalifikację już na samym starcie.

Inne programy "wagi ciężkiej", jak The Master Genealogist, RootsMagic czy Ancestral Quest, także mają podobne kłopoty z polskimi literami, a TMG wręcz zastrasza ogromnym skomplikowaniem - jeśli już podejmować z czymś "walkę", to raczej z Legacy, który przynajmniej ma darmową wersję.

Wyśmienitym rozwiązaniem, przede wszystkim dla początkujących, jest starsza, darmowa wersja GreatFamily (v.1.1), szczególnie w polskiej wersji językowej Pawła Szybiaka. To prościutki program, o ograniczonych możliwościach, urzekający jednak intuicyjnym, graficznym interfejsem oraz nadzwyczajną prostotą i łatwością obsługi, który zaspokoi na pewno potrzeby większej części amatorów (na płycie CD zamieszczamy poradnik użytkownika). Ciekawe, że nowsza generacyjnie wersja 2.1 nie stanowi istotnego kroku naprzód.

Alternatywą jest GenoPro, także z graficznym interfejsem, który w darmowej wersji zawiera ograniczenie do 50 rekordów, co powinno jednak z powodzeniem wystarczyć na wiele miesięcy szperania po rodzinnych zapiskach. Także i tutaj polską wersję językową dostarczył Paweł Szybiak.

Jeśli zechcesz skorzystać z rodzimego produktu, koniecznie zapoznaj się z Drzewem Genealogicznym polskiej firmy PL-SOFT. Za 66 zł można dostać program o przyzwoitej jakości, niesprawiający, oczywiście, niespodzianek polonikami i generujący bardzo porządne raporty w HTML i Wordzie. Ale wypada życzyć sobie dalszego rozwoju tego obiecującego programu.

"Polonijny" GenDesigner (amerykańska firma PolishExpress, Norman Pieniążek), choć dostępny w polskiej wersji językowej i z graficznym interfejsem, o doskonałej ergonomii, ma bardzo słabo rozwinięte raportowanie, a poza tym jest płatny.

Jeśli chcesz się od razu zmierzyć z solidną aplikacją, ale dość łatwą w obsłudze i w polskiej wersji językowej (ponownie spolszczenie Pawła Szybiaka), sięgnij po Personal Ancestral File - jeden z najpopularniejszych programów w swojej kategorii. Elastyczny, konfigurowalny, z niezłymi raportami, jest doskonałym narzędziem dla osób nieco już zaawansowanych, choć zapewne da sobie z nim radę wielu początkujących. PAF importuje zresztą, bez problemów z polskimi literami, pliki GEDCOM wyeksportowane z GreatFamily i GenoPro, a więc może stanowić krok ku poważniejszym pracom po okresie zabawy z tymi prostszymi aplikacjami. Taka kolejność jest chyba najlepsza, jeśli chcesz się zainteresować domową genealogią. PAF jest też powszechnie uznawany za optymalne narzędzie przez wielu uczestników polskiej grupy dyskusyjnej news:pl.soc.genealogia .

Kilka słów na zakończenie

Przegląd programów genealogicznych
Wielu czytelników pamięta zapewne, jakie poruszenie wywołał dwie dekady temu amerykański serial Korzenie, który wzbudził, zwłaszcza wśród czarnych mieszkańców Ameryki potrzebę odkrycia swojej rodowej tożsamości. Dostępne dzisiaj nowoczesne techniki ułatwiają to zadanie w sposób niemający precedensu w ludzkiej historii. Naturalną potrzebą zaistnienia, zaznaczenia swojej obecności można dzisiaj także tłumaczyć oszałamiającą karierę blogów, czyli internetowych pamiętników, których powstają na świecie miliony, a ogromnie popularnych także w naszym kraju. A to przecież zjawisko w jakiejś mierze pokrewne domowej genealogii.

Kilkadziesiąt miliardów ludzi, którzy pojawili się na naszym globie w ciągu dziesiątek tysięcy lat, odeszło w zapomnienie i dopiero dzisiaj można zaznaczyć swoje istnienie nie tylko w rodzinnej pamięci i suchych urzędowych rejestrach, lecz na najszerszym światowym forum, jakim jest globalna sieć. Łatwo dostrzec, jak fantastyczne możliwości daje integracja elektronicznych mediów, dzięki której sformalizowane bazy danych można łączyć z multimediami. Już teraz internetowe drzewa genealogiczne można ubarwiać fotografiami, a zapewne za jakiś czas będzie można dołączać do nich dźwięk i ruchome obrazy - świetnym wzorcem jest przecież masowe zainteresowanie cyfrową fotografią i filmami wideo, które zapisujemy w albumach na dyskach CD i DVD, a potem upowszechniamy wśród rodziny i przyjaciół. Wszystko jest kwestią techniki, przede wszystkim pojemności serwerów i szybkości łączy internetowych - dotychczasowy postęp techniczny nie pozostawia wątpliwości, że taka rewolucja jest tylko kwestią czasu, a nawet jest już in statu nascendi.

Domowa genealogia to pasjonujące zajęcie dla jej twórcy, a nie sposób nie zauważyć także jej szerszych społecznych skutków, gdy okazuje się, że w naszych rodzinach byli ludzie o odmiennej religii, narodowości czy nawet rasie. Odsłanianie swojej tożsamości pokazuje względność ocen, często usuwa uprzedzenia, budzi tolerancję dla odmienności - prawdopodobnie znaczną większość ludzi na świecie dałoby się połączyć więzami pokrewieństwa i powinowactwa, tak jak komputery podłączone do Internetu. Demokratyczna Liber Chamorum odkrywa po prostu przed nami zupełnie nową tożsamość i poczucie wspólnoty.

GEDCOM - wspólny język genealogów
Niedawno zajmowałem się historią życia księdza Józefa Londzina pochodzącego z moich stron. W trakcie tych badań korespondowałem niejednokrotnie z osobami, które mi pomagały. Przykładowo:

Witaj Stefan,
Zgodnie z umową podsyłam Ci podstawowe informacje na temat Józefa Londzina. Urodził się on 3 lutego 1862 w Zabrzegu w domu pod numerem 74. Trzy dni później został ochrzczony w tej samej miejscowości. Był synem Józefa Londzina i Katarzyny z domu Kuboszek. Zmarł 21 kwietnia 1929 w Cieszynie.

Odpisz, jeżeli wiesz coś więcej.
T.N.

W wielu przypadkach tego nie unikniemy. Ale załóżmy, że odpowiedź na ten list brzmi następująco:

Jasne, że mam. Zbieram informacje na temat Londzina od lat. Prześlij mi całą swoją bazę.

Co wtedy zrobić? Pisać elaborat zawierający wszystkie zebrane daty i wydarzenia dotyczące ponad 200 osób? To bardzo czasochłonne. Dodatkowo, może to być kłopotliwe, gdy chodzi komunikację w obcym języku lub tłumaczenie bardziej skomplikowanych koligacji pomiędzy osobami. Możemy spróbować się wykpić jakimś raportem, który zawiera nasz program genealogiczny. Ale jeżeli nasz partner również korzysta z programu genealogicznego, to przecież będzie chciał te dane dołączyć do swojej bazy. Po co więc przepisywać je dwukrotnie. Czy nie lepiej skomunikować te dwie bazy i przesłać dane? Byłoby to proste, gdyby wszyscy korzystali z jednego programu komputerowego, ale na ogół tak nie jest.

Aby programy mogły ze sobą "rozmawiać", przygotowano wspólny format przekazu danych: GEDCOM. GEDCOM (Genealogical Data Communication) został opracowany przez The Church of Jesus Christ of Latter-day Saints' Family History Department, czyli kościół mormonów. Co prawda, kilka najlepszych programów wprowadziło własne rozszerzenia tego formatu, ale podstawy pozostają takie same. Tym bardziej, że powszechnie uznana wersja 5.5 pochodzi z roku 1998 i zdążyła się już rozpowszechnić.

Czym jest plik GEDCOM?
To zwykły plik tekstowy, który podobnie jak pliki HTML, zawiera kilka sekcji oraz znaczniki wskazujące, czego dotyczą określone informacje. W pliku GEDCOM każdy wiersz zawiera pojedynczą informację. Podobnie jak w przypadku HTML, pliku GEDCOM nie tworzy się ręcznie - znacznie częściej jest przygotowywany w programach genealogicznych.

Oto taki plik. Jest cokolwiek uproszczony, ale w pełni zgodny ze standardem. Zawiera dokładnie te same informacje, które podałem w liście na wstępie:

0 HEAD
1 SOUR PAF
2 NAME Personal Ancestral File
2 VERS 5.2.18.0
1 DATE 1 Feb 2004
2 TIME 14:54:41
1 FILE jozef-londzin.ged
1 GEDC
2 VERS 5.5
2 FORM LINEAGE-LINKED
1 CHAR ANSI

0 @SUB1@ SUBM
1 NAME Tomasz Nitsch
1 EMAIL admin@genpol.com

0 @I1@ INDI
1 NAME Józef /Londzin/
2 SURN Londzin
2 GIVN Józef
1 SEX M
1 BIRT
2 DATE 3 Feb 1862
2 PLAC Zabrzeg 74
1 CHR
2 DATE 6 Feb 1862
2 PLAC Zabrzeg
1 DEAT
2 DATE 21 Apr 1929
2 PLAC Cieszyn
1 FAMC @F1@

0 @I2@ INDI
1 NAME Józef /Londzin/
1 FAMS @F1@

0 @I3@ INDI
1 NAME Katarzyna /Kuboszek/
1 FAMS @F1@

0 @F1@ FAM
1 HUSB @I2@
1 WIFE @I3@
1 CHIL @I1@

0 TRLR

Tak przygotowany plik przesyłamy naszemu korespondentowi.

Jak widać, format jest wręcz banalny i jeśli plik zawiera informacje na temat rodziców i jednego dziecka, wręcz nie potrzeba żadnego programu, aby zrozumieć, o co chodzi. Sprawa staje się trudniejsza, jeżeli w bazie mamy setki czy tysiące osób. Problematyczne staje się również czytanie pliku bez znajomości podstaw angielskiego. Znaczniki formatu GEDCOM (podobnie jak wielu innych) są zredagowane w tym języku. Masz jednak do dyspozycji cały zestaw narzędzi, które pomogą przeczytać tak przesłane dane.

Podstawową zasadą zapisu jest grupowanie informacji, wyznaczane przez pierwszą cyfrę w każdym wierszu. I tak nagłówek pliku zaczyna się od 0 HEAD (header - nagłówek) i kończy się na kolejnym wierszu zaczynającym się od 0, czyli 0 @SUB1@ SUBM. Analogicznie informacje dotyczące narodzin zaczynają się od 1 BIRT i wszystkie wiersze aż do następnego rozpoczynającego się od 1 (w naszym przypadku 1 CHR) dotyczą narodzin - 2 DATE 3 Feb 1862 to data narodzin, a 2 PLAC Zabrzeg 74 to ich miejsce.

Najważniejsze sekcje poziomu 0 pliku GEDCOM to:

HEAD - informacje ważne dla technologów, a więc nazwa i wersja oprogramowania, które posłużyło do utworzenia pliku, kilka informacji technicznych oraz - co szczególnie ważne - data wygenerowania pliku;

SUBM - informacje kontaktowe osoby, która wygenerowała plik - w domyśle osoby, która zebrała informacje;

INDI - każda sekcja stanowi opis pojedynczej osoby;

FAM - każda sekcja stanowi opis jednej rodziny;

TRLR - zakończenie pliku.

Oprócz wymienionych informacji pliki GEDCOM mogą zawierać mnóstwo innych szczegółów, takich jak źródła danych, informacje multimedialne (zdjęcia, wideo) itd.

Jak już wspomniałem, czasami zdarzają się znaczniki niezgodne z formatem. Jeżeli oprogramowanie nie rozpozna znacznika, to albo ignoruje taki wiersz, albo umieszcza dane w nim zawarte w specyficznym polu, aby można je było następnie przenieść ręcznie w inne, odpowiednie pola.

Paweł Wimmer



:idea: Janusz Stankiewicz

Wróć do „GENEALOGIA i TY”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron