Refleksje - stworzyć stronę - co dalej ?

1. Co sądzisz o poszukiwaniach genealogicznych własnych "korzeni" ?
2. Czy ww. temat jest dla Ciebie interesujący?
3. Co chciałbyś wiedzieć, lub może masz ciekawe informacje?
JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Refleksje - stworzyć stronę - co dalej ?

Postautor: JanuszStankiewicz » pn kwie 25, 2005 21:39

Kiedyś Pani Anna Krzyżankowska, na jednym z Forum dotyczących genealogii napisała takie słowa:

…i wtedy już wiedziałam, że w tym wszystkim nie chodzi o tytuły i majątki, ale o ludzi i ich życie, o tych, bez których nas by nie było - przecież gdyby nie jakaś tam moja Prapraprapra....babka to dziś nie byłoby tej Ani.
Dla mnie najważniejsza jest przyjemność jaką mam odkrywając każdy nowy drobiazg, każdą kolejną osobę i każdą kolejną historyjkę - co jakiś czas coś przyjemnego, jakaś drobna radość
.”


Wyjęła mi to z ust…
Znam to po sobie, na początku szukałem przodków jak najszybciej, aby zdobyć potrzebne informacje, dzisiaj studiuję historię, czytam pamiętniki – po to by zrozumieć, w jakim świecie ONI żyli i czy ich świat nie był lepszy od mojego.
Dziś wiem, że pewnie nie był, ale miał swoje dobre strony.
Żyję jakoś inaczej, mając w świadomości to, że ONI byli przede mną i pracowali w takim trudzie - dlatego jestem im wdzięczny i dlatego ta strona i te lata mojego życia, który właśnie IM poświęciłem. Może kiedyś, jak się z NIMI spotkam to przynajmniej będę o nich trochę wiedział, bo ONI o mnie wiedzą pewnie wszystko….
Nie przykładam może tak wielkiej wagi do odnajdowania rodziny za pomocą tej strony. Myślę, że potrzeba dwóch istotnych czynników, które umożliwiłyby rozszerzenie bazy za pomocą tego narzędzia, otóż – dostęp zainteresowanych do netu, oraz chęć współdziałania.
W pierwszym przypadku jest to już znaczne utrudnienie (większość potencjalnych osób pewnie go nie ma, ponieważ żyją na wsiach), a w drugim - zasadniczym zjawiskiem jest bojaźń, że ktoś może coś wykorzystać „przeciwko mnie” np. będzie chciał części majątku (?) lub pożyczyć pieniądze(?) lub inne same złe czynności (?).
Zatem: robię tą stronę bardziej dla siebie, dla swoich najbliższych, po to żeby zaistnieć w sieci, żeby z mojej pracy mogli korzystać inni i może kiedyś doczekam się postu, który wskaże mi nowe drogi …
Dzisiaj wiem też i to, że nawet, jeżeli ktoś poczułby się „rodziną” to i tak nie mógłbym go umiejscowić w drzewie, ponieważ gałęzie boczne mają wielką dziurę na przestrzeni XIX w. i żeby połączyć kolejne ogniwa musiałbym „odgrzebywać” dokumenty w AP i to najpewniej w rejonach Płocka, Ostrołęki czy Wyszogrodu, a może Prus – nie wykluczam tego oczywiście w przyszłości.
Nadchodzący czas pokaże co z tego wszystkiego się „urodzi”…

:61 Janusz Stankiewicz

Awatar użytkownika
Ewa Zuchowska Szymkiewicz
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
Posty: 9
Rejestracja: pn sty 30, 2006 00:40
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ewa Zuchowska Szymkiewicz » pn sty 30, 2006 00:57

Drogi Panie Januszu,
wkroczyłam na tę stronę , dokonałam swojego pierwszego wpisu i dopiero po jakimś czasie, kiedy lepiej zapoznałam się z treścią tej strony, zrozumiałam, że chyba popełniłam gafę. To chyba jest strona t y l k o dla rodziny Stankiewiczów.
A ja pozwoliłam sobie zapytać o moich Szymkiewiczów. Proszę wybaczyć.
Ale, ale, jeśli już odważyłam się napisać tu cokolwiek, to czy mogłabym nieśmiało zapytać - jak zabrać się do zbierania informacji, kiedy Białoruś daleko i w dodatku alfabet nie ten.
Wrócę na tę wspaniałą stronę w najbliższym czasie i dokładnie ją przeczytam. Może znajdę odpowiedzi na moje pytania.
przesyłam pozdrowienia i ukłony,
Ewa Zuchowska Szymkiewicz
PS
Szczerze podziwiam pańską pomysłowośc i wytrwałośc. Chylę czoła.
Dzisiaj jest pierwszy dzień z reszty mojego życia

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » pn sty 30, 2006 09:49

.
Pani Ewo
Bardzo dziękuję za odwiedziny na „Naszej” stronie, ale od razu chciałbym sprostować – ta strona nie jest tylko d l a Stankiewiczów, ona jest dla w s z y s t k i c h osób, które interesują się przodkami, chcą troszeczkę rozszerzyć informacje o historii, o życiu codziennym naszych „pra”, a przy „okazji” zobaczyć jak wygląda praca, którą należy włożyć, aby z odpowiednim szacunkiem schylić głowę przed naszymi „dziadkami i babciami” ...

Chciałbym podkreślić, że strona nie jest komercyjna – jest „otwarta” dla wszystkich, którzy chcą się z innymi podzielić swoją wiedzą ...

O początkach drogi genealoga amatora już wiele pisałem na tym Forum i aby nie powtarzać się – zachęcam do lektury poszczegółnych postów...
A tak na "szybko": polecam rozpocząć od: http://www.ornatowski.com/ i wrócić do nas opisując swoje doświadczenia w tym względzie..

Zapraszam do jak najczęstszego korzystania z Forum;
każdą osobę odwiedzającą witam z radością i zapraszam do współpracy...


"Człowiek jest bogaty wtedy, kiedy ktoś narysuje pamięć jego czynów ..."

):yesq Janusz Stankiewicz

Ewa Żuchowska Szymkiewicz

zobaczyłam polecaną stronę w internecie. Dziękuję

Postautor: Ewa Żuchowska Szymkiewicz » wt lut 07, 2006 14:08

Szanowny Panie Januszu, :)
dziękuję serdecznie za odpowiedź. Nie spodziewałam się jej, więc i nie zglądałam jakiś czas na pańską stronę. Dzisiaj znalazłam wolną chwilę i postanowiłam poczytać o tym, co Pan ostatnio napisał i jaki nowy wątek Pan zaczął. No i spotkała mnie niespodzianka. Jeszcze raz serdecznie dziękuję.
Zajrzałam z ciekawością na polecaną stronę i .... jestem zachwycona. Przejrzałam ją dośc pobierznie, wrócę do niej i wracać będę, bo jak sądzę wymaga ona dokładnej i spokojnej lektury. Jest doskonała jak na moje potrzeby.
Jestem absolutnie początkująca osobą w świecie genealogii i nie mam wiele pojęcia, co do tego,co mnie czeka. Nawet nie wiem, czy moja rodzina ma szlacheckie korzenie. Ojciec wspominał o przodku, który brał udział w powstaniu styczniowym, cierpiał na Syberii i utracił majątek rodzinny, ale to wszystko zostało w sferze opowieści rodzinnych, bez żadnej dokumentacji. Może uda mi się tę rodzinną opowieść zweryfikować, a może nie, ale śledząc przeszłośc rodziny, może czegoś więcej się nauczę i coś ciekawego dla siebie odkryję? Kto wie?
Przesyłam pozdrowienia
EwaZ

Awatar użytkownika
Ewa Zuchowska Szymkiewicz
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
Posty: 9
Rejestracja: pn sty 30, 2006 00:40
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ewa Zuchowska Szymkiewicz » czw lut 16, 2006 14:47

Całą niedzielę i kilka dni jeszcze w tym tygodniu, zajęta byłam uzupełnianiem mojej kroniki rodzinnej, a raczej, ściśle rzecz biorąc - drzewa genealogicznego. Nawet nie przypuszczałam, że to tyle roboty i tyle niewiedzy o bliskich. Mam tyle luk, że kronika przypomina ser szwajcarski - pełna dziur. :( To dziury w mojej pamięci i pamięci innych przepytywanych przeze mnie członków rodziny.
Ksiądz Twardowski powiedział kiedyś " spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą", Ja - na swój użytek dodam: spieszmy sie p y t a ć ludzi, tak szybko odchodzą, a wraz z nimi wiele ciekawych informacji o rodzinie, które mogłyby wzbogacić nas i naszych bliskich. Nie pytałam rodziców, a teraz ich już nie ma, a ja mam luki w mojej księdze. (w sercu też).
Ta kronika będzie dla mojej wnuczki. Chciałabym ją jeszcze nauczyć sztuki stawiania pytań i słuchania na nie odpowiedzi.
Jeszcze raz dziękuję za podanie mi strony internetowej "ornatowski", wciąż na nią powracam i z niej korzystam.
Pozdrowienia :)
Dzisiaj jest pierwszy dzień z reszty mojego życia

Awatar użytkownika
Ewa Zuchowska Szymkiewicz
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
Posty: 9
Rejestracja: pn sty 30, 2006 00:40
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ewa Zuchowska Szymkiewicz » czw lut 16, 2006 14:52

Chciałabym jeszcze dodać, że bardzo pomaga mi w pracy nad drzewem genealogicznym rodziny - program, który ściągnęłąm sobie z internetu : Legacy 5,0. Przeszdł moje oczekiwania, jeśli chodzi o pomoc, jaką dla mnie stanowi. Jest świetny. Polecam. :)
Dzisiaj jest pierwszy dzień z reszty mojego życia

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » czw lut 16, 2006 17:18

.
Moje gratulacje i szczere słowa zachęty do dalszego pilnego wypełniania pustych miejsc w historii rodziny !!!.
Nieskromnie mówiąc - zapał i uparte dążenie do celu musi być domeną genealoga, nie można ani na chwilę spocząć na laurach tylko badać, śledzić co sie dzieje wokół nas (nowe strony internetowe, książki, spisy, zestawienia itp.) i dążyć do zgromadzenia jak największej ilości wiadomości o naszych przodkach.
Droga przed Panią trudna, ale nie niemożliwa do pokonania. Już bardzo duże grono osób zajmuje się tą teamtyką i jest też coraz łatwiej, ponieważ od "moich" początków (ok. 2 lata temu) przybyło bardzo wiele nowych możliwości śledzenia historii wcześniejszych od nas pokoleń. Jestem przekonany, że dziedzina jest jeszcze w powijakach i nawet za kilka lat wciąż będziemy "niemowlęciami genealogicznymi" - tak wiele jest jeszcze do zrobienia...

:62 Janusz Stankiewicz

PS: Czy program Legacy posiada polskie znaki?, czy mogłaby Pani podać link do tego programu – po takiej zachęcie (po Pani poście), zapewne wiele osób chciałoby się z tym programem zapoznać...

Awatar użytkownika
Ewa Zuchowska Szymkiewicz
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
Posty: 9
Rejestracja: pn sty 30, 2006 00:40
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

program komputerowy dla genealogów amatorów - Legacy 5.0

Postautor: Ewa Zuchowska Szymkiewicz » czw lut 16, 2006 19:10

http://www.legacyfamilytree.com/
Program Legacy 5.0 niestety nie ma polskich "ogonków" i innych znaków diakretycznych. Nie ma też polskiej wersji językowej. Szkoda. :cry:

Swoją drogą, ciekawa jestem czy są polskie programy tego typu. Zamierzam zanurzyć się w sieć internetową i poszukać.
Sama też chętnie skorzystam z wszelkich informacji i porad. Z góry dziękuję. :)
Dzisiaj jest pierwszy dzień z reszty mojego życia

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » czw lut 16, 2006 20:59

.
Gdybyśmy pisali listy to stwierdziłbym, że na temat programów do tworzenia drzewa wypisano morze atramentu, a jak się pisze maile i posty – to jak to określić?

Każdy ma swój gust i swoje spojrzenie czy nawyki skłaniające do korzystania z takich lub innych aplikacji. Często kierujemy się wyglądem interfejsu, prostotą obsługi, czy jeszcze innym sobie znanym poglądem.
Podejrzewam (bowiem nie sprawdzałem wszystkich dostępnych programów) iż jest tak jak z samochodami – im droższy tym więcej wszelkiego rodzaju dodatków i możliwości np. tworzenia statystyk, rysunków drzewa, czy tworzenia kalendarzy imieninowo/urodzinowych z możliwością wysyłania maili do solenizantów. Za jakość, a czasem snobizm, trzeba niestety zapłacić

Pani Ewa ciągnąc mnie za język sprowokowała i moja wypowiedź w tym temacie – mam się wypowiedzieć – proszę bardzo- oto mój pogląd:
Zapoznam Państwa z czterema programami (niestety mam tylko dwa z nich na zdjęciach):

..... Obrazek ...... Obrazek
............ Drzewo Genealogiczne........................................GreatFamily 2.2


Brother's Kepper - http://www.bkwin.net/
Angielski program z polskim interfejsem. Aplikacja płatna
(Moja uwaga – ma strasznie „toporny” wygląd drzewa...)


Drzewo Genealogiczne - http://www.drzewo-genealogiczne.pl/
Polska aplikacja do tworzenia drzewa genealogicznego. Aplikacja płatna.
Instrukcja w pliku PDF pod tym adresem: http://www.pl-soft.pl/opisy/pliki/dg-info.pdf
(Moja uwaga – obrazki z programu wyglądają zachęcająco...)


GreatFamily 2.2 - http://www.greatprogs.com/downloads.html
Angielskojezyczna aplikacja do tworzenia drzew genealogicznych z mozliwoscia importu plików GEDCOM i eksportu do formatu HTML. Jest dostepne spolszczenie do wersji 1.1 freeware. Wersja 2.2 jest płatna.
Wersja free 1.0 : http://yakipl.republika.pl/greatfamily10.zip (przynajmniej kiedyś tam była)
(Moja uwaga – wygląda dość sympatycznie...)


Personal Ancestral File (PAF) - http://www.familysearch.org/eng/paf/pafonline.asp
Aplikacja w pelni bezpłatna.
(Moja uwaga – ma strasznie „toporny” wygląd drzewa...)


Wszystkie powyższe spełniają trzy podstawowe dla mnie warunki – mają polskie znaki, możliwość zapisu w pliku GEDCOM (uniwersalny zapis drzewa genealogicznego umożliwiający przenoszenie danych pomiędzy różnymi programami) i możliwość stworzenia pliku HTML (do zaprezentowania w witrynie www)

Nadmienię tylko, że program Legacy jest chyba „mercedesem” wśród programów tego typu, ale ma jedną wadę (chyba dyskwalifikującą) – brak polskich znaków...

Omówiłem tylko kilka programów, a jeżeli ktoś ma ochotę na głębsze badania – tutaj znajdziecie państwo całe spektrum: http://yakipl.republika.pl/programy.html

Pamietajcie jednak Państwo, że każdy rodzaj zobrazowania powiązań rodzinnych np. w Wordzie, Excelu, czy wręcz Paint-cie jest dobry, jeżeli spełni Państwa warunki i Państwa umiejętności w obsłudze tych programów, pozwolą je zrealizować!!!

Na koniec moja ocena: gdybym dzisiaj wybierał (a robiłem to dwa lata temu; – pamietajcie Państwo, że jak zaczniecie wpisywać dane do jakiegoś programu – może się tak zdarzyć, że już pozostaniecie z nim na długie lata...), wahałbym się pomiędzy “Drzewem Genealogicznym”, a „Great Family”. Oba niestety są płatne...

:wink: Janusz Stankiewicz

MarekStankiewicz
POCZĄTKUJĄCY UŻYTKOWNIK
POCZĄTKUJĄCY UŻYTKOWNIK
Posty: 1
Rejestracja: czw cze 08, 2006 15:06

Postautor: MarekStankiewicz » czw cze 08, 2006 15:09

Witam Serdecznie,

Na stronę trafiłem przypadkiem... Bardzo byłbym zajnteresowany uzyskaniem informacji na temat mojego nazwiska :)

pozdrawiam Serdecznie,
Marek Stankiewicz

Ryszard
ŚREDNIO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
ŚREDNIO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
Posty: 11
Rejestracja: ndz cze 18, 2006 09:33
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Re: Refleksje - stworzyć stronę - co dalej ?

Postautor: Ryszard » ndz cze 18, 2006 09:47

JanuszStankiewicz pisze:
Nie przykładam może tak wielkiej wagi do odnajdowania rodziny za pomocą tej strony.

Panie Januszu, nawet Pan nie wie, jakie dziwne rzeczy mogą się zdarzyć dzięki netowi. Oczywiście zdarzało mi się korzystać z Internetu, aby odnaleźć konkretną osobę - w książkach telefonicznych, czy grupach dyskusyjnych. Ale w zeszłym roku natrafiłem na gorączkowe poszukiwania rodziny przez Rosjanina, który jako swoich pradziadków podawał - moich! I tak znalazłem siostrę mojego dziadka, na której odnalezienie nie było szans - wyszła za mąż, nazwiska nie znałem, ślad zaginął w 1925 roku, nikogo kto by cokolwiek pamiętał nie ma już wśród żywych. Cuda się zdarzają.
A na Pana stronę trafiłem, bo miałem wujka Jana Stankiewicza. Pochodził z Torunia, ja raczej nie badam jego korzeni, a jak widzę Pan ma do dyspozycji tysiące Stankiewiczów, więc chyba też nie. Gdyby w przyszłości coś było potrzebne, służę potomkami :D

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » ndz cze 18, 2006 16:43

.
Panie Ryszardzie – chyba potomkami nie bardzo byłbym zainteresowany – mam swojego .. :P
Oczywiście proszę się nie obrazić (powyższe zdanie jest dla uśmiechu, a nie złości..), rozumiem, że to skrót myślowy do kolejnych potomków Pana najstarszego przodka...

Bardzo dziękuję za tak pocieszające informacje, ponieważ na przykładzie Pana zdarzenia mogę mieć przynajmniej nadzieję, że może i do mnie kiedyś „uśmiechnie się” los i ktoś będzie mógł powiązać moje korzenie ze swoimi – bardzo tego bym chciał...

Swoją drogą, może niezbyt jasno wyraziłem swoje myśli, lub źle je opisałem, ale chodziło mi raczej o podkreślenie wartości strony o rodzinie, osobach, czy wreszcie nazwisku, jako swoistego pomnika pamięci o NICH.
To chyba taki troszkę hołd, w tej formie, złożony przeze mnie, przed nimi.

Historia różnie się toczy, ja np. nie wiem gdzie są groby moich pradziadków – już ich zapewne w ogóle nie ma, minęło przecież tyle dziesiątków lat..., ale tą stroną przywołuję ich do siebie. ONI dla mnie istnieją nie tylko na „kartkach” tej internetowej witryny, czy zapisani w plikach binarnych, ONI istnieją w mojej wyobraźni, w mej pamięci i przeogromnej chęci poznania ich.

Wiem, że to ostanie nie jest pewnie możliwe, ale bardzo często czytając opracowania historyczne, moja wyobraźnia chętnie daje upust i wytwarza obrazy dawnych czasów i miejsc i wtedy ICH osoby stają przede mną namalowane w pozach swojego codziennego życia i w swojej trosce o swoje kolejne potomstwa.

Ja ich nie znałem, oni mnie sobie nawet nie wyobrażali, przecież pracowali gdzieś tam od świtu do zmierzchu. Mieli swoje problemy, swoje pomysły i nie w głowie im było to, że za kilkadziesiąt, czy kilkaset lat, ktoś, z ich krwi, o nich będzie pamiętać czy wręcz będzie wspominał...

A zatem wspominajmy ICH...
niech zawsze pozostaną w naszym „żywobyciu”,
a zapis historyczny w necie niech pozostanie dla potomnych....

):heart Janusz Stankiewicz

Ryszard
ŚREDNIO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
ŚREDNIO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
Posty: 11
Rejestracja: ndz cze 18, 2006 09:33
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Postautor: Ryszard » śr cze 21, 2006 08:57

Dziękuję, że uwolnił mnie Pan od pochopnej obietnicy przekazywania komukolwiek własnych potomków :). Mam ich tylko dwoje i byłoby trochę żal...
(Chodziło mi o potomków Jana Stankiewicza, wujka mojego)

Pisze Pan, że nie zna miejsca pochówku swoich dziadków. Ja już dokonywałem różnych poszukiwań i powoli dochodze do wniosku, że tu nawet nie o znalezienie chodzi. Najlepszą i najciekawszą okazała się wyprawa do rodzinnych stron prababci, gdzie mieszkał pradziadek, dziadek i gdzie urodziła się mama. W sensie genealogicznym - porażka. Zadnego grobu, żadnego wpisu w księgach parafialnych. Ale samo przebywanie wśród tych krajobrazów, samo poszukiwanie domu, dzie Oni mieszkali, same przygotowania, godziny spędzone nad starymi fotografiami, potem rozmowy z mieszkańcami - i Białorusinami, którzy się tam osiedlili dopiero po wojnie, i Polakami, którzy pamiętają stare czasy spowodowały, że przez niemal 2 tygodnie żyłem jakby w podwójnym świecie - spokojnego ciepłego lata na łonie przyrody i w XIXw, wśród kłopotów i radości kolegialnego asesora i jego przedwcześnie zmarłej żony, tudzież ośmiorga dzieci. To znów byłem w roku 1940 i 41 w czasie ucieczki itd. Gdybym miał nieco talentu literackiego, już bym mial 3-tomową powieść. Może zresztą ją napiszę pomimo braku talentu? :)

Pan mi dziękuje.. To ja Panu powinienem podziękować, bo tym tekstem powyżej ubrał Pan w słowa, to co czuję, kiedy grzebię w archiwach, spaceruję po cmentarzach, czy patrzę na pole, które prawdopodobnie (i to z niewielkim prawdopodobieństwem) należało do prapradziadka. Pan wie, że ja zacząłem czytać książki historyczne? Niby się czytywało Jasienicę, czy jakieś bestselery, ale żeby o Powstaniu Styczniowym? Pamięta Pan, co było najnudniejsze na historii w szkole? Powstanie Styczniowe i ruch robotniczy. A tu dziadek komunista dostał od nielubianego przez siebie Piłsudskiego medal za Powstanie Śląskie, poszedł w 44 do Powstania Warszawskiego i zaginął. Zadnych pamiątek, dokumentów, zadnych śladów. Pozostaje czytać Struga, żeby zrozumieć człowieka. A tu inny pradziadek wyzbywa się (lub go Wieszatiel "wyzbywa") majątku w okolicach 1860 i kształci dzieci.

Dochodzę do wniosku, że strona genealogiczna internetowa jest przede wszystkim dla jej twórcy. Pozwala uporządkować wiedzę. Umożliwia uzmysłowienie sobie, gdzie są luki i skłania do dalszych poszukiwań.
<HR>
Na koniec pozwolę sobie pokazać moją "wielką wyprawę do krainy przodków":
http://polesie2004.t35.com/
i własną stronę:
http://familia.rci.lap.pl/pl/familyframe.htm
Jeśli to się kłóci z Pańskim regulaminem forum, to sobie Pan wykasuje :)

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » śr cze 21, 2006 12:37

.
Niezmiernie cieszę, że spotykam w Panu bratnią duszę (jak to mówią: inżynier z inżynierem najlepiej się dogadają na „papierze”) w zakresie odczuwania i zrozumienia potrzeby dbałości o historię własnych rodzin i pielęgnowanie ich losów, jakże czasem pokręconych i dla nas może nawet niezrozumiałych. Pobudki, którymi kierowali się nasi przodkowie są już dla nas tajemne i niedoścignione. Czy Pana zapis o wspaniałej ekspedycji (który przeczytałem od deski do deski – gratuluje pomysłu, wykonania i opisu) nie będąc znanym dla potomka żyjącego 150 lat w przyszłości, zrozumiałby Pana motywacje, sposób przemieszczenia i podjęte wyzwanie egzystencjalne? Pewnie nie bardzo ...
Żyjemy własnym życiem, własną „codziennością” i podejmujemy czasem decyzje, które musimy podjąć – ot chociażby właśnie sprzedać wszystko, aby zmienić otoczenie i może rozpocząć życie od nowa. Przecież gdybyśmy nie byli ciekawi, mobilni i szukający własnego szczęśliwego miejsca na ziemi, to dalej mieszkalibyśmy w Afryce, polowali na zwierzątka i bili się o dobry dostęp do wodopoju...
Wszystko co sobie, jako gatunkowi zawdzięczamy to ciągłe udoskonalanie siebie, narzędzi, otoczenia. Nawet nasze małe sprawy teraźniejsze czy życie naszych przodków toczyły się i ukierunkowywały wokół polepszenia bytu, jeżeli już nie dla siebie, to może chociaż dla naszych dzieci...

Widocznie w „pewnym” wieku człowiek troszkę więcej zaczyna rozglądać się wokół, już nie musi zabiegać, z całym trudem i czasem, o codzienne obowiązki i może dlatego tym chętniej spogląda w przeszłość i przyszłość. Można rzec, że z poziomu życia „operacyjnego” przechodzi na poziom „strategiczny”(mała wstawka z zarządzania - sic). Przynajmniej u mnie, w głównej mierze, właśnie to przesądziło o skierowaniu wzroku na historię nie tylko własnej rodziny, ale także powtórkę, jakże głębszą i wnikliwszą, naszej narodowej historii. Bez niej bowiem, nie ma możliwości, choćby w części, zrozumienia jak żyli i czym mogli się w wyborach swojego losu, kierować nasi przodkowie. Genealogia nie jest bowiem wiedzą tylko w sensie budowania drzewa rodzinnego, ale musi być także swoistym „spozycjonowaniem” każdego naszego przodka w środowisku w jakim przyszło mu żyć. Bez zrozumienia biegu historii nie zrozumiemy zdarzeń, które były udziałem naszych pradziadów.

Raduję się, że nasza droga (moja i Pana) idzie tą samą ścieżką zdarzeń ...

Miejmy nadzieję, że na tej drodze bardzo często będziemy spotykać naszych bliskich w postaci informacji czy opisów, a także znajdziemy przyjaciół, którzy będą nam, w ich uzyskaniu, pomagać...

:61 Janusz Stankiewicz

Awatar użytkownika
ZEFIR454
WYSOKO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
WYSOKO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
Posty: 91
Rejestracja: sob lis 18, 2006 23:37
Lokalizacja: WOJ.LUBUSKIE

Czy warto interesowac się genealogią?

Postautor: ZEFIR454 » ndz kwie 01, 2007 23:16


Witam! Ja nie miałem wątpliwości od samego początku, czy warto zająć się poszukiwaniem swych przodków. Przez zaledwie trzy miesiące intensywnych poszukiwań osiągnąłem naprawdę o wiele więcej, niż myślałem.
Muszę jednak przyznać się z ręką na sercu, że gdyby nie pomoc i wskazówki licznej braci genealogicznych pomocników, to nigdy bym tego sam nie osiągnął. Poza tym, jestem zdania, że trzeba jednak lubić historię i grzebanie w niej. A poza tym pierwsze sukcesy dopingują do dalszej pracy.
Pozdrawiam wszystkich poszukiwaczy: tych zaawansowanych, jak i również tych, którzy dopiero zaczynają swą przygodę z genealogią. :lol:


Wróć do „GENEALOGIA i TY”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron