Zamordowani w zbrodni katyńskiej Kawalerami Orderu VM

Informacje i dyskusja nt. aktualnych wydarzeń dot. historii, genealogii, ruchów społeczno-politycznych
JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Zamordowani w zbrodni katyńskiej Kawalerami Orderu VM

Postautor: JanuszStankiewicz » ndz lis 30, 2008 18:58

.
    Wszyscy Zamordowani w zbrodni katyńskiej są na mocy Dekretu Prezydenta na Uchodźstwie w Londynie prof. Stanisława Ostrowskiego z 11 listopada roku 1976 - Kawalerami Wojennego Orderu Virtuti Militari.



    Po 68 latach od zbrodni jest czas na zastanowienie się nad formą hołdu i szacunku wobec Ofiar.

    Poza rosyjskimi kłamstwami na temat masakry katyńskiej, poza dokumentami katyńskimi utajnionymi w Federacji Rosyjskiej, o zdjęcie z których klauzuli tajności staramy się przed sądami w Moskwie - to tu, w Polsce, są sprawy bezpośrednio związane z masakrą katyńską i prawnie nie wyjaśnione.

    Wobec tego niniejszym zwracamy uwagę na następujące, bulwersujące fakty, które dotyczą dowodów rzeczowych masakry katyńskiej. Ich rozwikłanie i poinformowanie o nich opinii publicznej należy do zadań Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej.


    Sprawa złota z dołów w Miednoje.

    Złoto z wykopalisk katyńskich w Miednoje.

    W roku 1995 - z prac wykopaliskowych, nazywanych bezprawnie – ekshumacyjnymi, w Miednoje wywieziono 15 kg. złota. Mówi o tym relacja Michała Żórawskiego, pierwszego konsula III RP, zapisana w jego książce pt.: „Moskwa 1990 – 1996 Wspomnienia pierwszego konsula III RP w Moskwie” wyd. Agencja Wydawnicza CB; strona 43. Oto cytat dotyczący sprawy:

    „Uzgadniamy więc ( z ekipą wykopaliskową), że to ja (Konsul RP) wywiozę owo złoto, co też uczyniłem jadąc do kraju na urlop 14 października 1995 r.”.

    Należy wiedzieć, o czym nie wspomina Konsul, że od 22 lutego 1994 roku obowiązuje „Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Federacji Rosyjskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji”, która w odpowiednich artykułach precyzuje zasadę ekshumacji powiązanej z wywozem rzeczy, również złota. Oto cytat z Umowy:
    Art. 4 pt. 2 „...strony uzgodnią procedurę przeprowadzenia ekshumacji i przekazania szczątków zwłok wraz ze znalezionymi przy nich przedmiotami osobistymi, dokumentami, odznaczeniami oraz dystynkcjami.”

    Art.4 pt. 3 „...Po zakończeniu prac ekshumacyjnych i przekazaniu szczątków zwłok sporządza się protokół, który stanowi podstawę przekazania znalezionych przy zwłokach przedmiotów.”

    Ustanawia się prawo PODOBNO w celu jego respektowania. Należy więc przestrzegać i wymagać respektowania ustalonego prawa! Działania opisane przez pierwszego konsula III RP stoją w absolutnej kolizji z artykułami „Umowy”, co bardzo prosto stwierdzić.

    Lekceważenie artykułów ”Umowy” w tak poważnej sprawie jak bezpodstawny wywóz przedmiotów osobistych (złoto, dokumenty) bez dopełnienia tej prostej sprawy honoru, jaką jest zabranie szczątków Ofiar do pochowania w Ojczyźnie nakazanej „Umową”, to jest sprawa w swoim założeniu bezprawna.

    Jest to przyczynek do oceny sprawy masakry katyńskiej w jaki sposób egzekwowane są wynegocjowane i zawarte przez Polskę „Umowy” oparte na Konwencji Genewskiej III część II art. 34 punkty 2c, 3. W jakim celu zawierane są Umowy skoro zakłada się z góry lekceważenie ich artykułów. Ważniejsze od prawa stało się „dogadywanie” z Rosjanami, co jest niepomiernie interesującym sposobem „załatwiania” sprawy mordu katyńskiego. To w sprawie katyńskiej jest bardzo istotne zważywszy na wieloletnie pomniejszanie znaczenia zbrodni na jeńcach wojennych i negowanie jej konsekwencji.

    W jakim stopniu prokuratorzy prowadzący polskie śledztwo katyńskie z ramienia Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN zainteresowali się tą sprawą ?

    Czy ktokolwiek stoi na straży prawa dla Katynia ?

    A oto druga sprawa.

    Dowody rzeczowe zbrodni katyńskiej przywiezione do Polski przez nieznanego Rosjanina.

    Sześć lat temu Andrzej Przewoźnik wykupił, korzystając z pośrednictwa gen. prof. Bronisława Młodziejowskiego, z rąk Rosjanina o nieustalonym nazwisku i pochodzeniu, kilka tysięcy przedmiotów katyńskich, które są dowodami rzeczowymi masakry.

    O tych dowodach i ich istnieniu napisała p. Agnieszka Rybak (rp.pl » Opinie » Plus Minus) „Relikwie z rosyjskiej torby” z 10-11-2007.

    Jeżeli pani dziennikarz obiekty katyńskie nazywa „relikwiami” to znaczy, że mają one wartość narodową i ponadczasową, nie mówiąc o wartości dowodowej – prokuratorskiej, a nade wszystko rodzinnej to znaczy naszej, osób tą zbrodnią pokrzywdzonych, którym to prokuratura IPN nadała odpowiedni tzw. „status pokrzywdzonego”.

    Przypominamy, że p. A. Przewoźnik nie poinformował Pionu Śledczego IPN o pojawieniu się obiektów katyńskich na bazarze staroci. Andrzej Przewoźnik jako urzędnik państwowy wie doskonale, że pion prokuratorski IPN podjął polskie śledztwo katyńskie i wszelkie sprawy, które powiązane są ze sprawą masakry katyńskiej, na których ślad natrafia się w kraju lub poza granicami Polski powinny być zgłoszone prokuraturze IPN. Nie czyni tego uznając swoją wyższość nad Instytutem Pamięci Narodowej.

    Brak tych informacji od generalnego sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa uniemożliwił prokuratorom:

    - podjęcie próby identyfikacji Rosjanina i jego miejsca zamieszkania,

    - poznanie miejsca z którego pobrał obiekty katyńskie,

    - podjęcie próby odnalezienia innych miejsc z jeszcze istniejącymi, ukrytymi obiektami katyńskimi,

    - rozszyfrowanie pełnej tajemnicy z tym, zapewne, powiązanej.

    Żaden z uczestniczących w procederze kupna obiektów katyńskich w tym gen. policji prof. Bronisław Młodziejowski, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa podległy p. prof. Władysławowi Bartoszewskiemu i doktor historii nie zgłosili faktu istnienia dowodów katyńskich prokuratorom prowadzącym postępowanie karne i dowodów tych nie okazali.

    Dyrekcja Muzeum Katyńskiego nie zgłosiła tego faktu, jak też tego, że do Muzeum Katyńskiego nie przekazano tych pozyskanych dowodów do dnia dzisiejszego.

    Czy od stycznia 2008 roku, daty listu zawierającego nasze informacje w sprawie tych dowodów zbrodni uczyniono cokolwiek nie wiemy.

    Oto interesująca historia pozyskanych dowodów zbrodni (na podstawie artykułu prasowego).

    Na targu staroci w Warszawie na Kole pojawił się Rosjanin oferujący dowody zbrodni katyńskiej. O tym fakcie dowiedział się Zbigniew Dunin-Wilczyński, doktor historii, kolekcjoner, specjalista od orderów i odznaczeń. Skontaktował się z prof. Bronisławem Młodziejowskim, który w 1991 r. pracował przy wykopaliskach w Charkowie, a w 1994 i 1995 r. był szefem prac sondażowych w Miednoje. Generał stwierdził, że rzeczy przechowywane w torbie Rosjanina pochodzą z Katynia.

    Podczas prac wykopaliskowych prowadzonych w Lesie Katyńskim nie znaleziono wielu rzeczy osobistych, ale też nie przystąpiono wówczas do poszukiwań tych rzeczy, które wraz z oficerami przyjechały na stację Gniezdowo wiosną 1940 roku. Rzeczy te, zabierane przez NKWD oficerom prowadzonym na śmierć, dla zatarcia śladów mordu zakopywano w oddzielnych dołach w pobliżu miejsca zbrodni. Były to przedmioty, których nie można było już spieniężyć, jak menażki, odznaczenia, orzełki itp. Tak postępowano we wszystkich miejscach mordu Polaków, ale poszukiwania nie zostały podjęte.

    Przy pracach wykopaliskowych na terenie Lasu Katyńskiego do pomocy zatrudniano okolicznych mieszkańców. Wśród nich być może był ktoś zajmujący się tzw. dzikimi wykopaliskami. Odnalazł prawdopodobnie to, czego Polakom się nie udało, czyli dół z rzeczami oficerów.

    Pan Bronisław Młodziejowski kupił od Rosjanina przedmioty pochodzące z Katynia za 2 tysiące dolarów. W sprawę włączył się czynnie generalny sekretarz ROPW iM Andrzej Przewoźnik i natychmiast wykupił od prof. Młodziejowskiego katyńskie pamiątki. Transakcja nie była jednorazowa. Za pośrednictwem p. Z. Dunin –Wilczyńskiego Andrzej Przewoźnik dokonywał następnych transakcji, gdy Rosjanin przywoził kolejne partie pamiątek.

    Pan Z. Dunin-Wilczyński posiada pełną dokumentację rzeczy przywożonych przez nieznanego Rosjanina. Były to między innymi:

    - aluminiowa manierka z wyrytymi nazwiskami: Dąbrowski J. mjr J. Plocer i napisem: „Niewola – 2 XI 1939”,

    - druga manierka ze zwiniętym fragmentem sztandaru 8. Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej, który w 1938 r. został wręczony Dywizjonowi przez marszałka Rydza-Śmigłego na lotnisku w Toruniu. Takie sztandary wiszą w Muzeum Wojska Polskiego, tego obecny los jest nieznany.

    - Krzyże Virtuti Militari opatrzone numerami należące do mjr. Pawła Łuczaka,

    płk. Antoniego Stefanowskiego, ppor. Józefa Ostrowskiego i chorążego Henryka Kalemby.

    - medale i odznaki pułkowe,

    - ryngrafy oficerskie,

    - kilkaset odznaczeń,

    - orły wojskowe,

    - ręcznie napisana na skrawku papieru lista wywozowa z Kozielska,

    - notatki z lekcji języka angielskiego na fragmentach gazet rosyjskich.

    Tylko siedem odznaczeń w srebrze zakupił prywatny, nieznany kolekcjoner.



    To nie są zabawki kolekcjonerskie – to są bolesne dowody zbrodni, relikwie rodzinne, do których uniemożliwiony został dostęp, a to wobec rodzin po zamordowanych oficerach jest mówią wprost - PRZESTĘPSTWEM. Wszyscy pokrzywdzeni zbrodnią katyńską mają prawo żądać dostępu do rzeczy znalezionych w Katyniu, Charkowskich Piatichatkach czy dołach w Miednoje. Oto przykład sprzed paru tygodni - po latach w Łodzi syn odnalazł miejsce mordu swego ojca właśnie na podstawie znalezionej obrączki ślubnej rodziców.

    Zbigniew Dunin-Wilczyński nie pamięta, w ilu partiach katyńskie mobilia trafiły do Polski. Trwająca przez wiele lat cisza o obecnych losach obiektów JEDNAK zaniepokoiła kolekcjonera, ale tylko Jego. Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa ma mobilia katyńskie pod swoją „opieką” już ponad 6 (sześć) lat. Nie zostały nigdy ani wyeksponowane, ani nawet pokazane rodzinom, które oczekują każdej wiadomości związanej z Katyniem, a cała sprawa dla wielu osób może mieć wymiar bardzo boleśnie osobisty.

    Polska nie została oficjalnie przez instytucję państwową, jaką jest Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa - jej Przewodniczącego, ani też przez żadną osobę zasiadającą w tej Radzie poinformowana o „znalezisku” i o jego zakupie chyba za pieniądze z państwowej kasy !


    Nie wolno zwlekać z okazaniem obiektów, nie wolno trzymać całej sprawy w sekrecie, to znaczy nie ujawnić oficjalnie znalezionych obiektów i nie można traktować ich jako osobiste zabawki Andrzeja Przewoźnika. Ludzie noszący piętno Katynia umierają ! Wdów, które pamiętają najwięcej jest zaledwie kilka – czy perfidnie czeka się, aby odeszły jako świadkowie ?

    Przedmioty przejęte przez A. Przewoźnika mają rangę dowodów rzeczowych zbrodni i narodowych relikwii, są też śladami zachowanymi po osobach nam Bliskich. Jakim prawem przetrzymuje się tak cenne obiekty zabytkowe i historyczne poza instytucją do tego powołaną jaką jest Muzeum Katyńskie.

    Czy o takich „działaniach” składa się raporty Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, któremu podlega ROPWiM ?


    Trzecia sprawa - tajemnica czaszek katyńskich.

    Czaszki katyńskie.

    Po ekshumacji prowadzonej przez gen. prof. Bronisława Młodziejowskiego w Miednoje, przywieziono do Polski 70 czaszek oficerów polskich.

    Jaki jest los tych czaszek, usiłuje się dowiedzieć p. Lechomir Domaszewicz. Jedna z tych czaszek została umieszczona w Katowicach, a 22 czaszki na podstawie prywatnej decyzji A. Przewoźnika, wywieziono na powrót do Miednoje i zrzucono do sowieckich dołów śmierci.

    Oto co o czaszkach z Miednoje napisał do p. Lechomira Domaszewicza sekretarz ROPWiM Andrzej Przewoźnik w liście z dnia 11.05.20005 r.:

    „Jedna z czaszek została ….wcześniej przekazana – za zgodą prok. S. Śnieżki – ogólnopolskiemu Stowarzyszeniu „Rodzina Policyjna 1939” i pochowana w krypcie pod pomnikiem Nieznanego Policjanta w Katowicach. W maju 2000 roku 22 czaszki z Miednoje oraz kilkanaście drobnych szczątków kostnych, przygotowanych do transportu (drewniane skrzynie) zostały przekazane przez Dowództwo NJW MSWiA do Rady OPWiM. Transportem samochodowym….. na moje polecenie przewiezione zostały do Miednoje….”

    Pozostałych czaszek p. L. Domaszewicz nie może odnaleźć. Gdzie są te czaszki ? Czy zostały wyrzucone na śmietnik ? Czy ta zagadka jest rozwiązywana przez tzw. polskie śledztwo katyńskie” ?

    Po 68 latach od zbrodni jest chyba czas, aby szczątki Polaków Ofiary nierozliczonej masakry szanować, nie kupczyć jej dowodami, nie okłamywać Społeczeństwa nadając fałszywe nazwy cmentarne rosyjskiego chowu memorialnym miejscom hańby nazywając je – „polskimi wojennymi cmentarzami”, wykopaliska prowadzone w miejscach dołów śmierci nazywając „ekshumacjami”, a mając na celu pozyskanie, wbrew prawu, prywatnych korzyści w postaci wspaniałego – „Rosyjskiego Orderu Przyjaźni za Katyń”, którym Federacja Rosyjska w dowód uznania za wszystkie działania „katyńskie” odznaczyła generalnego sekretarza ROPWiM Andrzeja Przewoźnika.


    Warszawa 10 września 2008 r.

    Autorkami tekstu są:
    Witomiła Wołk-Jezierska - córka oficera WP zamordowanego w Katyniu
    Krystyna Krzyszkowiak - córka oficera PP zamordowanego w Twerze
    Ewa Osiecka - córka oficera rez. WP zamordowanego w Katyniu


wpisa Admin

Wróć do „INFORMACJE, POLEMIKI”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron